Jak dbać o dziecko?

30 maja Jak dbać o dziecko?

Chrońmy je, a nie zniewalajmy go, budujmy z nim dobry kontakt, warto poznać nasze dziecko i podążać za jego potrzebami – mówi terapeutka Olga Wasilewska. Rozmawiamy z nią o tym jak dbać o zdrowie psychiczne dziecka. I gdzie szukać pomocy, gdy doświadcza ono problemów takich jak depresja, bezsenność, skoki emocji. 

Jakie najczęściej problemy z psychiką mają dzieci i młodzież?

Kłopoty w radzeniu sobie z emocjami. Czasem są one są tak głębokie, że mogą się przerodzić się w zaburzenia psychiczne. Jeśli mamy wiec dziecko nadwrażliwe, silnie reagujące na bodźce, zamykające się w sobie, nadpobudliwe, warto mu pomóc zrozumieć emocje, nawiązać z nimi kontakt, nauczyć się o nich mówić, zrzucać je z siebie, gdy jest ich za dużo. We wczesnym etapie życia najczęściej diagnozuje się zaburzenia neurorozwojowe, czyli zaburzenia ze spektrum autyzmu i zespołu nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD) oraz zaburzenia lękowe i zaburzenia zachowania. U nastolatków dołączają zaburzenia odżywiania, depresyjne czy zaburzenia psychotyczne.

Co zwykle jest przyczyną kryzysów psychicznych dzieci?

Trudno podać jedną przyczynę. Tylko część z zaburzeń ma podłoże biologiczne. Reszta jest w głównej mierze zależna od wielu czynników zewnętrznych.Badacze podkreślają, że niebagatelne znaczenie ma pierwsze kilka lat życia dziecka, kiedy tworzy się relacja między dzieckiem a mamą. Jeśli ta więź będzie opierała się na poczuciu bezpieczeństwa i empatycznego reagowania matki na potrzeby malucha, dziecko otrzyma psychologiczną „wyprawkę”, która ułatwi mu radzenie sobie z problemami w późniejszym życiu.Współcześnie młodzi ludzie doświadczają wielu trudnych i niestabilnych sytuacji.
Dzieje się to na gruncie rodzinnym, np. rozwód rodziców i tworzenie przez nich nowej rodziny, emigracja rodziców do pracy za granicą, czy konflikty wewnątrzrodzinne.Dzieje się to też na gruncie szkolnym, w związku z presją na osiąganie wyników, ciągłymi zmianami w systemie edukacji czy przeładowaniem dzieci zajęciami pozaszkolnymi. I wreszcie dzieje się na gruncie rówieśniczym, na dziecko mają tak samo silny wpływ konflikty z kolegami, brak akceptacji i agresja słowna lub fizyczna, jak i samotność oraz brak wsparcia ze strony przyjaciół.Podsumowując najczęściej przyczyną zaburzeń jest nasilenie emocji lub wydarzeń w życiu dziecka, nieproporcjonalne do zasobów radzenia sobie, jakie dziecko posiada i wsparcia jakie otrzymuje od bliskich sobie osób.

Jak dbać o zdrowie psychiczne dziecka? Pilnować odpoczynku, nie stawiać za dużych wymagań, uczyć dziecko mówienia o swoich emocjach?

Powiem banał, przede wszystkim rozmawiać. Ale w rozmowie chodzi nie o monolog rodzica czy odpytywanie dziecka np. słynne „Co słychać w szkole?”, tylko o interakcję: słuchamy uważnie tego co dziecko do nas mówi, zadajemy pytania odnośnie tego co nas zaciekawiło lub zmartwiło, dzielimy się swoimi myślami na ten temat, dodajemy coś od siebie czy mówimy o własnych doświadczeniach. Staramy się słyszeć, co dziecko do nas mówi, także to ukryte między słowami i zapewniać mu w czasie rozmowy poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia.Dzięki rozmowom i wspólnym spędzaniu czasu będziemy w stanie wychwycić sygnały alarmowe, gdy coś niepokojącego zacznie się dziać, ale też damy dziecku poczucie, że w razie problemów ma na kim polegać i w naszej obecności może swobodnie wyrażać emocje, bez lęku o to jak zareagujemy.Oprócz tego ważne jest nawet nie tyle pilnowanie, co zachęcanie dziecka do dbania o tzw. higienę zdrowia psychicznego. Tak, żeby dziecko uwewnętrzniło te wartości i samo czuło, że warto tego przestrzegać. Na higienę zdrowia psychicznego składa się m.in. odpowiednia ilość snu, czas na relaks i zabawę, utrzymywanie kontaktów z przyjaciółmi. Fajnie, jeśli dziecko ma jakąś pasję lub hobby, a także jeśli utrzymuje aktywność fizyczną dopasowaną do jego potrzeb. Nie każdemu radość sprawia sport wyczynowy, czy realizacja pasji rodziców.Ważne też, żeby nie przeciążać dziecka obowiązkami, surowymi nakazami i zakazami, czy zajęciami pozalekcyjnymi. Te poza sytuacjami, gdy rzeczywiście trzeba dziecku pomóc nadrobić zaległości w nauce, powinny być tylko w takiej ilości, która sprawia radość dziecku i jednocześniezostawiać dużo wolnego czasu na własną zabawę. To właśnie w takich chwilach najlepiej buduje się wyobraźnia i kreatywność dziecka i to w takich chwilach jest czas na nawiązywanie przyjaźni, które stanowią czynnik ochronny dla psychiki młodych ludzi.

Jak wzmacniać psychikę dziecka?

Psychika dziecka buduje się już od pierwszych dni życia, a nawet, jak wnoszą naukowcy, jeszcze w okresie prenatalnym.Jedną z najważniejszych rzeczy jest dawanie dziecku poczucia bezpieczeństwa w kontakcie z nami, towarzyszenie mu zarówno w sukcesach jak i porażkach, nie obciążanie dziecka swoimi silnymi emocjami, czy problemami.Ważne jest dawanie dziecku wyboru – zarówno jeśli chodzi o intensywność kontaktów z nami, jak i w innych dziedzinach życia. Musimy pamiętać, że dziecko to mały człowiek. Tak jak dorośli ma potrzebę autonomii i jednocześnie przynależności do grupy, potrzebę miłości, szacunku i godności. Dbając o dziecko, jego rozwój i bezpieczeństwo nie możemy zapominać o tych wartościach.Warto poznać nasze dziecko i podążać za jego potrzebami, nie wrzucajmy dzieci na głęboką wodę, nie zmuszajmy dziecka bardzo nieśmiałego do występu w przedstawieniu teatralnym a dziecka bardzo energicznego do zajęć w których trzeba siedzieć przy stoliku. Chrońmy dziecko, ale nie zniewalajmy go. Gdy pokazujemy dziecku działaniem, że rozumiemy jego uczucia i potrzeby, uczymy je w ten sposób samodzielnie rozpoznawać swoje emocje i odpowiednio je regulować. To niesamowity zasób do walki ze stresem i wyzwaniami jakie dziecko napotka w swoim życiu.

Jak rozmawiać z dzieckiem z którym nagle straciliśmy dobry kontakt? Jak odzyskać porozumienie z kimś kto się zamyka, kto nas zbywa, kto jest niecierpliwy?

Trzeba odróżnić zmiany w kontakcie wynikające z wyzwania rozwojowych wiążących się z okresem nastoletnim (np. budowanie poczucia autonomii i niezależności od rodziców) od sytuacji, kiedy zmiana następuje nagle i niesie inne niepokojące sygnały.Jeśli do tej pory mieliśmy dobry kontakt z synem czy córką i następuje nagła zmiana, powinniśmy porozmawiać z dzieckiem, ale w umiejętny sposób.Myślę, że chyba najgorszym rozwiązaniem jest przeprowadzenie konfrontacji. Gdy dziecko słyszy: „Musimy porozmawiać”, automatycznie przybiera postawę obronną, bo nie kojarzy mu się to z niczym dobrym.Spróbujmy wejść w jakąś aktywność z dzieckiem, która do tej pory sprawiała obu stronom przyjemność np. wspólne gotowanie, oglądanie filmów, spacer w lesie itp. W takiej sytuacji rozmowa przychodzi bardziej naturalnie. Możemy zacząć rozmowę od tego, co zauważyliśmy (bez oceniania tego, same fakty), np. „ostatnio rzadziej rozmawiamy”, „spędzamy ze sobą mniej czasu”. Następnie mówimy o naszych odczuciach i myślach, np.: „zastanawiam się, co się dzieje”, „martwię się tą sytuacją”,”jak myślisz, co na to wpłynęło” albo „co mógłbym/mogłabym zmienić, żebyś czuł/czuła się dobrze rozmawiając ze mną”. Ważne, żeby pokazać dziecku, że dostrzegliśmy tę sytuację, ale ważne są dla nas w tym wszystkim przede wszystkim jego uczucia i potrzeby i że nie jesteśmy na nie źli czy nie obwiniamy go, tylko się martwimy.Czasami też nie rozmowa jest najważniejsza a kontakt. Niektórzy synowie budują z ojcami wspólnotę łowiąc razem ryby i zamieniając ze sobą w tym czasie tylko kilka słów, a jednocześnie mając obustronne poczucie bliskości. Musimy wziąć pod uwagę, że nastolatek to już nie dziecko i ma potrzebę zachowania dla siebie dużo większej prywatności niż gdy był młodszy. Natomiast, jeśli czujemy, że w relacji dzieje się coś nie tak, a próby rozmowy nie idą najlepiej, warto pomyśleć o konsultacji z terapeutą rodzinnym. To osoba, która w żaden sposób nie ocenia rodziców, czy dziecka. Pozwala w trakcie spotkań dać każdemu głos, a atmosfera gabinetu czasami pozwala członkom rodziny na większą otwartość, niż w życiu codziennym. Czasami wystarczy kilka spotkań, by rozwiać nasze niepokoje i poprawić relacje z naszym dzieckiem.

Zachorowań i kryzysów wśród dzieci jest coraz więcej. Dlaczego tak się dzieje?

To w zasadzie temat rzeka. Zdania są podzielone. Niektórzy upatrują źródła kryzysu w rozwoju nowych technologii, niektórzy w rozpadzie tradycyjnych wartości. Moim zdaniem żadna z tych przesłanek nie jest wystarczająca. Myślę, że jednym z głównych źródeł trudności jest chaos i niepewność jutra.Rodzice muszą ciągle dopasowywać się do nowych ról życiowych, zawodowych i niepewności pracy, co przenosi się na dzieci. Dzieci mają często dwa domy – jeden u mamy, drugi u taty, lub mieszkają z dziadkami, bo rodzice pracują za granicą. W miastach mieszkają często na grodzonych osiedlach i są wożone do szkoły i ze szkoły samochodem, więc mają nikłe szanse na nawiązanie pozaszkolnych kontaktów z rówieśnikami. Są nadmiernie obciążane zajęciami pozaszkolnymi. Nieustannie jest też zmieniany system szkolnictwa – nie wiedzą czy pójdą do szkoły jako 6-latki czy jeszcze zostaną w przedszkolu, czy będą chodzić do gimnazjum czy od razu do liceum, gdzie będzie ich szkoła i z kim będą się przyjaźnić. Nie wiedzą też w jakim kierunku powinny się kształcić a jednocześnie jest presja, że to powinien być jedyny i właściwy wybór, który zdeterminuje całe przyszłe życie. U nas nie ma tradycji „gap year”, czyli roku wolnego, który absolwenci zagranicznych liceów mają na podróżowanie i próbowanie samodzielnego życia. Polscy licealiści muszą od razu (właściwie już od pierwszych klas liceum, przy wyborze profilu klasy) podjąć decyzję co będą robić w życiu. A co jeśli w trakcie okaże się że chcą robić co innego? Czy będą mieć siły by zmienić klasę i stracić dotychczasowych kolegów? Czy zmierzą się z faktem, że rodzice mogą być niezadowoleni, bo „zainwestowali” w przyszłą karierę syna lub córki? To są jeszcze dzieci, a muszą podejmować decyzje o swoim dorosłym życiu. Duża jest też negatywna siła nowych technologii. Jestem daleko od demonizowania ich, uważam je raczej za narzędzie, jak młotek – można nim zbudować coś fajnego albo kogoś skrzywdzić. Ale dzieci nie są nauczone z nich korzystać. Jedynej rady jakiej zazwyczaj udzielają im dorośli, to że internet i telewizja są złe i kłamią. A przecież dzieci wiedzą, że to nieprawda. Dzięki internetowi mogą znaleźć informacje z całego świata, których zdobycie kiedyś wymagało przewertowania kilku tomów encyklopedii.Wiedzą też, że dzięki internetowi mogą się umówić szybko na podwórko z kolegami, czy obejrzeć fajne filmy lub bajki. Rolą rodziców nie jest bać się mediów i straszyć nimi, tylko nauczyć dzieci jakie zasoby, ale i jakie zagrożenia niesie za sobą internet i komputery. Można pokazać dziecku jak w programie komputerowym wyszczupla się modelki i że ich wyidealizowane ciała nie są rzeczywiste. Można pokazać jakie zagrożenia niesie udostępnianie swoich zdjęć albo innych informacji o sobie w sieci. Można uczulić, że w internecie ludzie stają się anonimowi i przez to ich wypowiedzi są często obraźliwe, agresywne i mijające się z prawdą i nie ma to zupełnie związku z człowiekiem, który jest przez nich obrzucany błotem. A wreszcie trzeba dać sygnał, że cokolwiek niepokojącego dzieje się wobec dziecka w internecie nie jest jego winą i że w takiej sytuacji może liczyć na pełne wsparcie rodzica.

Jakie zachowanie dziecka powinno zaniepokoić rodzica? Czy są jakieś znaki, objawy zbliżającego się kryzysu psychicznego?

Mówi się o tym, że najbardziej niepokojąca jest nagła zmiana. Jeśli dziecko było aktywne, a teraz przesypia całe dnie. Jeśli było towarzyskie, a zaczęło bać się wychodzić z domu lub chodzić do szkoły. Jeśli przez większość czasu jest smutne i nie cieszy go nic, co do tej pory sprawiało radość. Jeśli było spokojne, a nagle zaczyna zachowywać się agresywnie. Jeśli zupełnie zmieniła się rutyna jego zachowań.Każde zaburzenie ma swoje sygnały ostrzegawcze. Pamiętajmy, że jeśli jakieś zachowanie jest dużo bardziej nasilone niż przeciętnie, powinniśmy wzmóc czujność. Takimi objawami mogą być np. zwiększenie zainteresowania dietą i odchudzaniem, zwiększona częstotliwość wykonywania jakichś czynności (np. mycia rąk, czy liczenia przedmiotów), nasilony smutek, lęk, czy problemy ze szkołą.

Kiedy koniecznie szukać pomocy specjalisty?

Moim zdaniem zawsze, gdy nas coś niepokoi. Lepiej dmuchać na zimne, wtedy rozmowa z psychologiem pozwoli rozwiać nasze wątpliwości. To, że dziecko spotyka się z psychologiem nie oznacza, że ma zaburzenia psychiczne, więc to nie jest tak, że udając się na taką wizytę etykietujemy jakoś siebie czy dziecko. Psycholog daje możliwość porozmawiania o emocjach w bezpiecznych warunkach i ułożenia sobie różnych rzeczy.
Natomiast w przypadku, gdy psycholog dostrzeże, że z naszym dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, lepiej, żeby stało się to jak najwcześniej, dzięki temu będzie można wdrożyć środki zapobiegające rozwinięciu się zaburzeń lub pomagające poradzić sobie dziecku z trudnymi dla niego emocjami.Sytuacjami, kiedy bezwzględnie należy zgłosić się po pomoc są myśli samobójcze u dziecka, natężenie emocji uniemożliwiające codzienne funkcjonowanie (np. chodzenie do szkoły), samookaleczenia oraz problemy z odżywianiem u dziecka (bardzo niska waga jak i prowokowanie wymiotów).Słuchajmy też samych dzieci. One znają siebie dobrze i często wiedzą, że są w takim momencie życia, że potrzebują pomocy psychologa i o to proszą. Absolutnie nie bagatelizujmy tego, udzielmy dziecku wsparcia i razem udajmy się po poradę. To dowód ogromnego zaufania, że dziecko jest w stanie poprosić nas o taką formę pomocy.

Gdzie najpierw szukać pomocy u psychologa, terapeuty czy psychiatry?

Każdy z tych specjalistów, jeśli zaistnieje taka potrzeba powinien skierować dziecko na konsultację do kolegi po fachu. Niestety nie zawsze tak się dzieje.Moim zdaniem na pierwszą wizytę warto zgłosić się do psychologa np. szkolnego, w poradni zdrowia psychicznego lub prywatnej przychodni lub certyfikowanego psychoterapeuty. Dobrze, żeby to był psycholog kliniczny, czyli mający wiedzę z zakresu zaburzeń psychicznych. Jeśli psycholog dostrzeże potrzebę terapii, powinna ona się odbywać już u psychoterapeuty, czyli psychologa, który oprócz studiów ma za sobą 4-letnie szkolenie psychoterapeutyczne i umiejętności oraz wiedzę o prowadzeniu terapii.Natomiast w przypadku wątpliwości psycholog może też pokierować do lekarza psychiatry, aby zasięgnąć medycznej opinii. Ważne, żeby słuchać swojej intuicji. Jeśli psycholog zbagatelizuje problem dziecka, a my mamy poczucie, że coś niepokojącego się dzieje, warto skonsultować się z inną osobą. Jak w każdym zawodzie, psychologowie mają różny poziom wiedzy i mogą nie wychwycić czegoś ważnego w kontakcie z dzieckiem.

Jak przekonać dziecko, że taka pomoc jest potrzebna? Jak samego siebie przekonać, że to dobry pomysł?

Podstawową zasadą jest, żeby nie traktować psychologa jak lekarza, do którego idzie się z konkretną chorobą, czy jak kogoś, kto będzie oceniał nas czy nasze metody wychowawcze albo mówił nam co jest złe a co dobre.Psycholog ma być naszym i dziecka sprzymierzeńcem. Sojusznikiem, który pokaże jak wykorzystać zasoby rodziny do walki z trudnościami. To osoba, której na sercu leży dobro naszego dziecka i która dołoży wszelkich starań, żeby jak najszybciej mogło znów stawiać samodzielne kroki w życiu i być po prostu sobą.Z pomocy psychologa korzystają ludzie, którzy potrzebują wsparcia na pewnym etapie swojego życia, nie tylko osoby z zaburzeniami psychicznymi.Jeśli chodzi o przekonanie dziecka, to wszystko zależy od tego w jakim jest wieku. Młodszemu możemy powiedzieć, że idziemy do takiego Pana lub Pani, u której będziemy mogli się pobawić i porozmawiać o tym, co robimy na co dzień. Pierwsza wizyta z resztą najczęściej odbywa się jeszcze bez obecności syna/córki. W przypadku dziecka, które już wie, że istnieje ktoś taki jak psycholog, warto przede wszystkim zmniejszyć obawy dziecka, nie oszukiwać go w żaden sposób i pozwolić mu swobodnie zadawać pytania na ten temat. Inaczej jest z nastolatkami. Wtedy naszym sprzymierzeńcem może być np. psycholog lub pedagog szkolny. Warto jednak szczerze porozmawiać o tym, że zmartwiliście się tym, co ostatnio się dzieje w Waszym życiu i chcielibyście, żeby ktoś obiektywnie mógł spojrzeć na całą sytuację. I że bardzo kochacie swoje dziecko i chcielibyście, żeby miało wsparcie nie tylko ze strony rodziców, ale też kogoś, z kim będzie mogło porozmawiać o samych rodzicach.

Czego można się spodziewać po specjalistach? Jak wybrać tego, który może być dobry dla naszego dziecka?

Zarówno psycholog jak i psychiatra porozmawia (w przypadku młodszych dzieci w formie zabawy) zarówno z rodzicem i dzieckiem. Następnie na podstawie swoich obserwacji sformułuje hipotezy, które omówi z rodzicem i dzieckiem i zaproponuje plan działania.Warto zwrócić uwagę, czy psycholog lub psychiatra nieustannie podnosi swoje kwalifikacje, uczestniczy w szkoleniach, udziela się na konferencjach a psychoterapeuta posiada certyfikat ukończenia szkoły psychoterapeutycznej i podlega regularnej superwizji (nadzorowi swojej pracy ze strony innych specjalistów).Myślę, że dobrym sposobem na znalezienie zaufanego specjalisty jest zapytanie się znajomych psychologów czy osób pracujących w branżach pokrewnych o namiary na kogoś rzetelnego i wartego polecenia. Można także takiej opinii zasięgnąć u psychologa szkolnego lub lekarza rodzinnego. Inną drogą jest popytanie wśród znajomych, jak i poszukanie w internecie opinii o specjalistach czy poradniach. 

Jakie książki poleca Pani rodzicom dzieci, które doświadczają kryzysu?

Trudno wskazać konkretne książki, bo to zależy od problemu, jakiego doświadcza dziecko. Zarówno w przypadku dzieci doświadczających zaburzeń, jak i w profilaktyce zdrowia psychicznego, nieustanną inspiracją są dla mnie książki duńskiego terapeuty rodzinnego Jespera Juula. W mądry sposób pokazuje jak budować komunikację z dzieckiem, rozwiązywać konflikty i wzmacniać w dziecku poczucie własnej wartości, tym samym budując w nim odporność psychiczną.

Człowiek chory chowa się w sobie, swoim świecie i najłatwiej go przekonać do powrotu do nas przez miłość. Tylko jak tu tę miłość dać?

Najważniejsze żeby nie działo się to na siłę, nie możemy przydusić kogoś swoją miłością. Ważniejsze jest ile drugi człowiek w danym momencie jest w stanie brać niż ile my jesteśmy w stanie dawać. Myślę, że w takich trudnych sytuacjach jak kryzys psychiczny, warto pokazać, że jest się obok takiej osoby, że może ona polegać na pomagającym, że kiedy będzie źle, może w każdej chwili porozmawiać. I że nie ma znaczenia, czy to jest złamana noga, czy problem psychiczny, są tak samo od nas niezależne i wymagają wsparcia. Ale jednocześnie pokazać, że szanuje się potrzebę prywatności drugiej osoby, wyciszenia, że nie ma nic złego w tym, że chory ma potrzebę pobycia samemu. Osoby doświadczające zaburzeń często mają poczucie winy, że nie spełniają pragnienia czy wyobrażenia drugiej osoby o szybkim postępie. Że muszą udawać, że jest lepiej, sztucznie się uśmiechać, żeby tej osobie wspierającej nie było przykro albo żeby sobie czegoś złego nie pomyślała o chorującym. Czują, że muszą ukrywać emocje i objawy. A ponieważ nie mają siły na takie udawanie, jeszcze bardziej się odsuwają od ludzi. To co pomaga, to pokazanie, że jest się blisko, niezależnie od samopoczucia danej osoby. Że akceptuję się ją w smutku, strachu czy złości, że pragnie się jej zdrowia i szczęścia, ale jednocześnie towarzyszy i wspiera w cierpieniu.

Lekarze często mówią, że bardzo ważne jest włączenie rodziców w proces wspierania dziecka w powrocie do zdrowia? Jak rodzic może w tym pomóc?

Rzeczywiście, rola rodziców w tym okresie, jest niezwykle istotna. Najbardziej wartościowa dla dziecka jest terapia rodzinna. Ma pomóc rozwiązać różne trudności, które mogą opóźniać powrót dziecka do zdrowia, ale też pokazać gdzie w rodzinie dziecko może szukać wsparcia i zasobów. Wymaga zaangażowania ze strony rodziny, ale jest tego warta bo to jedna z najskuteczniejszych metod terapii, jeśli chodzi o dzieci.Poza terapią ważne jest pokazanie dziecku, że nie jest winne temu, co się stało, rodzic jest przy nim na dobre i na złe i będzie razem z nim walczył o powrót do zdrowia. Istotną rolą rodziców jest też dbanie o ciągłość terapii dziecka i ścisła współpraca rodziców ze specjalistami oraz szkołą.Myślę, że warto też poszukać wiedzy na temat problemu, który dotknął naszego syna/córkę. To pozwoli nam je lepiej zrozumieć i oddzielić objaw choroby od całościowego postrzegania naszego dziecka.

Często zaleca się by rodzic dziecka w kryzysie też zdecydował się na własną terapię. Czego rodzic na tej terapii może się nauczyć? Dlaczego tak ważne jest by wzmocnił siebie?

Ważnym aspektem jest omówienie na terapii jak trudności dziecka wpływają na sytuację rodzinną. Często dziecko ma rodzeństwo, które nie rozumie co się dzieje lub jest przestraszone zachowaniem brata/siostry. Dalsza rodzina dopytuje się, co właściwie dolega dziecku a my nie wiemy co możemy powiedzieć a co już narusza prywatność dziecka. Musimy brać wolne w pracy, by zawieźć dziecko do specjalisty a szef coraz częściej jest z tego powodu niezadowolony.Ważne jest też, aby uporać się z różnymi własnymi trudnościami. Dzieci mają bardzo wyczulony radar na nasze emocje. Jeśli coś silnie przeżywamy, nie możemy sobie z czymś poradzić, przeżywamy silną żałobę, dziecko to wyczuje i będzie starało się nas chronić i nie obciążać własnymi problemami. A tym samym będzie osamotnione w walce z chorobą. Rodzic po terapii, to rodzic silniejszy, a rodzic silniejszy, to większe wsparcie dla dziecka.Część problemów dzieci ma też źródła w różnych wzorcach zachowania, które od pokoleń są przekazywane w naszych rodzinach. W czasie terapii warto się temu przyjrzeć, zobaczyć, jak to, co nam przekazali rodzice na nas wpłynęło i jak może to wpływać na nasze dziecko.

Jak jako społeczeństwo możemy pomóc dzieciom, które dotyka kryzys psychiczny? W tej chwili psychiatra dziecięca to coś czego właściwie nie ma – brakuje lekarzy, terapeutów, psychologów, pedagogów, brakuje miejsc na oddziałach dla dzieci, brakuje tych oddziałów. Na konsultację z psychiatrą w przychodni czeka się kilka miesięcy, czasem nawet pół roku. Jak to można zmienić?

Przede wszystkim możemy pomóc takim dzieciom nie izolując ich i głośno mówiąc o tym, że problem istnieje i jest powszechny. To ważne zarówno dla samych dzieci, jak i ich rodziców. Niejednokrotnie jest tak, że dzieci po wielotygodniowym pobycie w szpitalu nie wiedzą co powiedzieć rówieśnikom. Tabu wokół tematu jest tak silne, że wstydzą się tego co przeżyły, zamykają się w sobie, izolują i ponownie trafiają do szpitala. Ważne jest też finansowanie. I nie mówię tu tylko o finansowaniu państwowym, które jest podstawą całego systemu i potwornie kuleje. Mówię też o dotacjach od instytucji prywatnych. Nie jest łatwo prowadzić fundację wspierającą dzieci z zaburzeniami psychicznymi, firmy nie wiedzą, czy identyfikowanie się z takimi inicjatywami nie szkodzi ich wizerunkowi. Tymczasem te dzieci z całych sił walczą o godność i powrót do zdrowia. Chcą tak jak rówieśnicy wygłupiać się, bawić i uczyć. Potrzebują tylko wsparcia, a wsparcie państwowe bardzo kuleje.Planowane zmiany systemowe niosą nadzieję, że nie będzie potrzebne tyle miejsc na oddziałach szpitalnych, ponieważ pomoc będzie udzielana już na wcześniejszych etapach problemów dziecka i wcześniej będzie można je też wypuszczać do domu. Bardzo chcę wierzyć, że to się uda, bo sytuacja jest rzeczywiście katastrofalna. Jednak moim zdaniem problemem jest też organizacja samych oddziałów, na których nie zatrudnia się wystarczającej ilości pedagogów i psychologów a ich płace są diametralnie niższe niż płace lekarzy. Poziom wynagrodzenia psychologa pracującego na całodobowym oddziale, to połowa pensji kasjera w markecie, tymczasem zdobycie uprawnień psychoterapeuty i tym samym rzeczywista pomoc dzieciom, to koszt rzędu kilkudziesięciu (!) tysięcy złotych. W takiej sytuacji psycholodzy, mimo rzeczywistego powołania, zniechęcają się i przechodzą do sektora prywatnego. Pracując z dziećmi w szpitalu nie byliby w stanie ukończyć kształcenia. Podobnie sytuacja wygląda w państwowych poradniach. To strasznie smutne, bo też pokazuje, że dzieci z mniej zamożnych środowisk mają małe szanse na uzyskanie pomocy na takim samym poziomie jak dzieci mogące korzystać z lecznictwa prywatnego.

Dlaczego czasem konieczna jest hospitalizacja i dlaczego trwa tak długo? Jak wspierać hospitalizowane dziecko?

Tak jak wspomniałam wyżej, obecnie bardzo trudno jest uzyskać dziecku pomoc ambulatoryjną. Na wizyty do lekarzy i psychologów istotnie czeka się tygodniami, a sytuacja dziecka powoli staje się dramatyczna.Do szpitala przede wszystkim kierowane są dzieci, u których występuje zagrożenie życia np. z silną depresją i myślami samobójczymi, samookaleczającymi się, z nasilonymi zaburzeniami odżywiania (bardzo dużym spadkiem wagi w anoreksji). Na oddział trafiają też osoby, które mają stany psychotyczne lub u których ze względu na małą dostępność lekarzy w przychodniach trudno ambulatoryjnie dopasować leczenie farmakologiczne. Czasami są to też dzieci, które mają utrudniony dostęp do pomocy specjalistów ze względu na bardzo skomplikowaną sytuację rodzinną. Hospitalizacja trwa tak długo przede wszystkim ze względu na fakt, że dzieci nie ma gdzie „przekazać dalej” do opieki. Często w mniejszych miejscowościach w ogóle brakuje specjalistów, a nawet w dużych miastach na wizytę czeka się kilka tygodni. Dlatego dzieci wychodzą ze szpitala dopiero w momencie, gdy istnieje pewność, że ich stan pozwala na oczekiwanie u specjalisty ambulatoryjnego. To strasznie smutne.Jeśli chodzi o wspieranie dziecka na oddziale, to przede wszystkim powinno ono mieć kogoś obok siebie. Niestety oddziałów jest tak mało, że np. do Warszawy są często przewożone dzieci z całej Polski i tym samym mają bardzo utrudniony kontakt z rodzicami i swoim środowiskiem. Wtedy powinien być przynajmniej jak najczęstszy kontakt telefoniczny. Są też takie dzieci, których nikt nie odwiedza i wtedy my, wolontariusze staramy się pomagać w tych trudnych momentach.Ważne jest, żeby dziecko na oddziale psychiatrycznym wspierać na podobnych zasadach jak na każdym innym oddziale. Niech czuje, że jest kochane, że w niczym nie zawiniło i że jest to choroba jak każda inna. Spróbujmy na ile się da pomóc przetrwać pobyt na oddziale i np. przynieść coś, co pomoże przełamać nudę. Słuchajmy go uważnie, także jego skarg i zastrzeżeń. Pamiętajmy, że to że dziecko doświadcza zaburzeń, nie wpływa najczęściej na jego całościową ocenę sytuacji. Reagujmy, gdy dzieje się coś niepokojącego. A przede wszystkim bądźmy obecni, nie tylko ciałem.

Jak Pani zdaniem mógłby wyglądać idealny oddział dla dzieci i młodzieży?

We wracaniu do zdrowia najważniejsi są specjaliści, którzy mają doświadczenie w leczeniu i diagnozowaniu, ale też w rozmawianiu z chorymi. Dużą bolączką oddziałów psychiatrycznych jest to, że dzieci są tam bardzo samotne. Rodzice mogą odwiedzać je tylko w określonych godzinach. Po godzinach pracy lekarzy, czyli od godz.16:00 do rana i w weekendy dzieci są właściwie niezaopiekowane. Na oddziałach powinno być więcej pedagogów, terapeutów. Osób, z którymi dzieci mogłyby rozmawiać, uczyć się jak wchodzić w interakcję i zacząć znów czerpać radość z bycia z drugim człowiekiem.Byłoby świetnie, gdyby oddział był duży, ładny, żeby dzieci miały tam bibliotekę, dobrze wyposażoną świetlicę, salę gimnastyczną, ale też żeby miały miejsca w których mogą się wyciszyć i pobyć chwilę same czy porozmawiać z mamą bez obaw, że rozmowę tą słyszą wszyscy koledzy czy personel.Ważne, żeby na oddziale działo się coś, co by dawało dzieciom odetchnąć od choroby. Zajęcia muzyczne i plastyczne, gry sportowe, mindfulness, warsztaty gotowania, turnieje gier planszowych. Coś przypominającego o tym, że są też zwykłymi dziećmi, nie tylko pacjentami. By wiedziały, że jest do czego wracać poza murami szpitala. By była na tyle duża przestrzeń i możliwość, żeby mogła z dzieckiem przenocować mama, przynajmniej przez kilka pierwszych dni. 

Dużo mówi się o tym, że ważna jest opieka środowiskowa. Dlaczego jest potrzebna? Jak taka opieka powinna wyglądać w przypadku dzieci?

Życie dziecka toczy się na bardzo wielu polach. To co niezwykle ważne, to nie wyrywać dziecka z systemu, w którym funkcjonuje. Opieka środowiskowa, w miejscu życia pacjenta, daje nadzieję, że dziecko nie przerwie nauki w szkole, będzie utrzymywało kontakty z rówieśnikami, będzie miało wsparcie w codziennych sytuacjach życia rodzinnego. A co za tym idzie nie będzie obciążone tak potężnym stresem. Pojawi się inna alternatywa niż dom albo szpital, a dziecko nie będzie miało przerwy w życiorysie.Leczenie środowiskowe to przede wszystkim też dogłębna znajomość sytuacji dziecka i jego rozwoju. Dziecko funkcjonujące w warunkach szpital – dom ma kontakt ciągle z innymi specjalistami, co utrudnia prowadzenie skutecznego leczenia. Leczenie środowiskowe powinno tą sytuację zmienić.

Przy resorcie zdrowia pracuje zespół, który ma przedstawić projekt rozwiązań mający zmienić leczenie dzieci. Jak ma być to zmienione? 

Ma to być trójstopniowy model opieki: będzie się zaczynał od różnych, niemedycznych form pomocy w środowisku dziecka (dom rodzinny, szkoła), drugim stopniem będzie leczenie ambulatoryjne – w poradniach, a dopiero ostatnim – szpital. Mają powstać zespoły terapeutyczne, oddziały dzienne, ośrodki dyżurujące całodobowo, które mają przyjmować wszystkich pacjentów w stanie zagrożenia życia. Plan zakłada też wprowadzenie nowego zawodu: terapeuty środowiskowego dzieci i młodzieży. Do jego zadań należeć będą m.in. koordynacja, wsparcie i współpraca ze specjalistami ze szkoły. Chodzi o to, żeby dzieci miały wsparcie także po wyjściu ze szpitala, żeby pacjenci mieli łatwiejszy dostęp do poradnictwa, a nie musieli od razu kierować się do poradni zdrowia psychicznego czy na izbę przyjęć do oddziału całodobowego psychiatrii dzieci i młodzieży. Ale to przyszłość, a kłopot mamy tu i teraz.

Wyimki: 

Jedną z najważniejszych rzeczy jest dawanie dziecku poczucia bezpieczeństwa w kontakcie z nami, towarzyszenie mu zarówno w sukcesach jak i porażkach, nie obciążanie dziecka swoimi silnymi emocjami, czy problemami. 

Gdy pokazujemy dziecku działaniem, że rozumiemy jego uczucia i potrzeby, uczymy je w ten sposób samodzielnie rozpoznawać swoje emocje i odpowiednio je regulować. To niesamowity zasób do walki ze stresem i wyzwaniami jakie dziecko napotka w swoim życiu.

Rozmawiała Katarzyna Szczerbowska, źródło: Moda na zdrowie

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie IMG_2088.jpg

Olga Wasilewska: absolwentka Wydziału Psychologii UW, ze specjalizacją psychologia kliniczna dziecka, prezeska Fundacji Druga Strona Lustra, zajmującej się profilaktyką zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży oraz wspierającej te dzieci, które już doświadczają trudności, szkoleniowiec i wykładowca- prowadzi m.in. szkolenia dla studentów i absolwentów psychologii z zakresu pracy z dziećmi z problemami psychicznymi, członkini Zespołu Roboczego ds Zdrowia Psychicznego przy Rzeczniku Praw Dziecka, terapeutka dziecięca i młodzieżowa współpracująca od wielu lat z IPiN-em w Warszawie.



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas