Czy moje dziecko bierze?

30 maja Czy moje dziecko bierze?

Prędzej czy później dziecko zetknie się z alkoholem, narkotykami czy dopalaczami. Zróbmy wszystko, żeby świadomie umiało powiedzieć im nie – mówi Andrzej Silczuk, psychiatra specjalizujący się m.in. w uzależnieniach. Rozmawiamy z nim o tym, jakie zachowanie dzieci mogą oznaczać, że sięgnęły po narkotyki lub dopalacze, i gdzie szukać pomocy w takiej sytuacji.

Co może świadczyć o tym, że dziecko sięga po narkotyki?

Z wakacji, z letnich obozów dzieci wracają często trochę inne. Pod wpływem rówieśników zmieniają się. Te zmiany mogą być różne. Czasem wydają się doroślejsze, radośniejsze, bardziej asertywne, zmienia się to, co mówią i w jaki sposób, mają nieco odmienne poczucie humoru, modyfikują swój stosunek do rodziców. Czasem trudno, patrząc na to swoje nieco odmienione dziecko, ocenić czy jego zachowania są czymś naturalnym po dłuższym czasie spędzonym w nowym otoczeniu czy mają nas zaniepokoić. Alarmujące powinny być na pewno zmiany nastroju, napady złości agresji, płaczu, zmiany napędu – od pobudzenia, niepokoju, bezsenności do spowolnienia, aż do ospałości. Niepokojącym sygnałem, że coś jest nie tak, może być radykalna zmiana zainteresowań i drastyczna zmiana towarzystwa z dotychczasowej na inną, nieznaną rodzicom, grupę.

A zmiany w wyglądzie? Często mówi się, że o tym, że dziecko sięga po narkotyki czy dopalacze świadczą powiększone źrenice.

To stereotypowa, obiegowa opinia. Zmian może być sporo, jak zmiana wagi, błyskawiczna utrata kilogramów lub zwiększony apetyt i szybkie tycie, to może być nadmierne pocenie się, zmiana zapachu potu, zmiany na skórze, śluzówki nosa, dziąseł, koloru zębów. Ewidentnie wskazujące na pojawienie się narkotyków czy dopalaczy w życiu dziecka są ślady po ukłuciach. Jeśli zdarzają się tak skrajne zachowania jak autoagresja – cięcie się, uderzanie się, należy natychmiast skonsultować się z lekarzem, wezwać pogotowie ze względu na ogromne ryzyko podjęcia przez dziecko próby samobójczej.

W domowych warunkach można sprawdzić czy dziecko sięgnęło po narkotyki lub dopalacze, na przykład przy pomocy testerów z apteki?

Kiedyś ludzie uzależniali się od marihuany, heroiny, amfetaminy, teraz różnorodność i tempo w jakim wzrasta ilość substancji psychoaktywnych jest tak ogromne, że toksykolodzy nie nadążają za ich namierzaniem i wykrywaniem. Testery są zawodne.

Ale przyjmowane substancje można zobaczyć analizując włosy. Czy jeśli dziecka zachowanie nas niepokoi, można zabrać kilka włosów z jego szczotki czy grzebienia i oddać do analizy?

Po pierwsze takie zachowanie godzi w wolność dziecka – kontrolowanie go w ten sposób bez jego wiedzy i zgody. Po drugie do przeprowadzenia takiej analizy potrzebny jest pukiel włosów o długości ok. 6 centymetrów, obcięty tuż przy skórze, związany gumką, spory – bo o grubości jednego centymetra. Oddając go do analizy należy zaznaczyć, z której strony włosy były odcinane. Załóżmy jednak, że już wiemy, że nasze dziecko bierze narkotyki czy sięga po dopalacze. Wiedza to jedno, drugie – co z tym zrobimy, jak sobie poradzimy. Wiedza nas zobowiązuje do dalszych działań.

Co robić?

Szukać pomocy specjalisty. W każdym województwie jest wsparcie terapeutyczne dla uzależnionych  dzieci i młodzieży. Może się okazać, że konieczny będzie szpital czy ośrodek odwykowy. Radykalne rozwiązania są lepsze od kompromisowych, takich jak szukanie wsparcia u znajomego psychologa czy lekarza zakolegowanego z rodziną. Narkotyków i dopalaczy rodzice się boją, często dlatego, że sami nie mieli z nimi do czynienia. Trochę inaczej jest z alkoholem. Uzależnienie się od niego też jest niebezpieczne, ale na picie młodzieży jest większe społeczne przyzwolenie. Każdy niemal rodzic musiał zmierzyć się z sytuacją, kiedy jego nastoletni syn czy córka wrócili do domu pijani. Jak zwykle reagujemy w takiej sytuacji? Kładziemy dziecko do łóżka, podstawiamy miskę, żeby mogło wymiotować do niej, podajemy picie, rano kefir i rosołek. A co jeśli u dziecka nagle zatrzyma się krążenie, jeśli zadławi się wymiocinami albo będzie miało bezdech. To jest sytuacja niebezpieczna, zagrażająca życiu. Jeśli nie zareagujemy odpowiednio, może być to ostatnia noc naszego dziecka.

Możemy je stracić i opowiadać karnie za to, że nie otoczyliśmy go odpowiednią opieką. Co powinniśmy zrobić?

Wezwać pogotowie. Nie wiemy przecież, czy dziecko poza alkoholem nie przyjęło jakiegoś narkotyku, choćby nieświadomie, bo ktoś mu dosypał do picia czy jedzenia. Nie wiemy czy spożyty wcześniej alkohol już przestał się wchłaniać z przewodu pokarmowego do krwi i dziecko zaczyna trzeźwieć czy też nie. W szpitalu dziecko będzie monitorowane, zrobią mu też podstawowe testy toksykologiczne. Takie postępowanie będzie też dla niego sygnałem, że upijanie się, utrata kontroli nad sobą, jest niebezpieczna, że w takiej sytuacji może być niebezpieczne dla siebie i dla otoczenia. Trzeba dziecku jasno komunikować, że nasza reakcja wynika z tego, że nam na nim zależy, że martwimy się o jego zdrowie, że nie chodzi o przedmiotowe traktowanie, ale że jesteśmy podszyci troską i lękiem. Z dziećmi w ogóle warto rozmawiać, utrzymywać jak najlepszą komunikację. Najlepszym sposobem na walkę z narkotykami i alkoholem jest profilaktyka. Rozmawianie z dziećmi o tym, jakie to niesie zagrożenie – utraty życia, wyłączenia z życia, utraty zdrowia i sprawności – dopalacze mogą doprowadzić do paraliżu. Ostatnio w internecie pojawił się film przestrzegający przed dopalaczami, na którym chłopak pod ich wpływem rzuca się na samochody. Jest zagrożeniem dla siebie i dla ludzi za kierownicą, bo może doprowadzić do wypadku. Nie udawajmy, że narkotyków, dopalaczy i alkoholu nie ma, że to nie dotyczy naszych dzieci. Owszem dotyczy i nie ma tu znaczenia ani status ani pozycja rodziny. Prędzej czy później nasze dziecko zetknie się z nimi. Ktoś wyciągnie rękę z nimi i do naszej córki, która jest grzeczna, całymi dniami czyta i chodzi na balet i do syna, który lubi grać w piłkę na podwórku. Zróbmy wszystko, żeby nasze dziecko świadomie umiało powiedzieć nie.

Andrzej Silczuk, lekarz specjalista psychiatra. Pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii oraz Centrum Psychiatrii i Psychoterapii Mała Łąka. Zajmuje się między innymi współwystępowaniem zaburzeń psychicznych z uzależnieniami i nałogami. Zwolennik i praktyk teorii, że profilaktyka uzależnień zastosowana wśród dzieci i młodzieży chroni przyszłą populację dorosłych przed rozwojem tych zaburzeń.

Źródło: Moda na zdrowie

To jest do zrobienia. Przyciągnijmy do siebie szczęście.



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas