dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska
psycholog, terapeuta uzależnień. Autorka książek
Dr psychologii klinicznej, terapeutka uzależnień, a także absolwentka historii sztuki i dziennikarstwa. Autorka wielu publikacji prasowych oraz książek m. in: “W zgodzie ze sobą”, “Rak duszy. O alkoholizmie”, “Bo jesteś człowiekiem. Żyć z depresją, ale nie w depresji”, “Podnieś głowę”, "Dobra pamięć, zła pamięć". Popularyzuje w Polsce i innych krajach tzw. modelu Minnesota stosujący terapię uzależnień opartą na filozofii Anonimowych Alkoholików. W latach 1987-2012 związana z Ośrodkiem Terapii Uzależnień Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Od 1988r. pracuje w Fundacji im. Stefana Batorego, obecnie jako dyrektorka Regionalnego Programu Przeciwdziałania Uzależnieniom szkolącego specjalistów w krajach dawnego “bloku sowieckiego”. W różnych okresach wykładowczyni na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, Uniwersytecie Łódzkim, Uniwersytecie Warszawskim, Akademii Pedagogicznej w Krakowie, Collegium Civitas i w wielu filiach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Działa w Fundacji ABCXXI "Cała Polska Czyta Dzieciom" i promuję tę ideę w innych krajach. Aktywnie uczestniczy w organizowanej przez Polonię pomocy psychologicznej dla polskich emigrantów przebywających w krajach Europy Zachodniej.
Ludzie wrażliwi reagują emocjonalnie na życiowe problemy. Myślący i czujący ludzie mają od czasu do czasu problemy z przemijaniem, boją się chorób, niektórzy mają osobowość narcystyczną i oczekują od życia samych przyjemności albo po prostu bywają malkontentami. Często nie sposób ich przekonać, że w chwilach gorszego samopoczucia lepiej pójść na spacer, wyjść z psem lub po zakupy, niż siedzieć w domu i czekać na pogłębienie złego nastroju. (…) Nasze zachowania są nawykowe. Jeśli ktoś od dzieciństwa nie uprawiał żadnego sportu, potem też nie będzie tego robił. Jeżeli nie musiał wychodzić z psem, sceduje obowiązki na kogoś innego, a sam będzie unikał wszelkiej aktywności. Na depresje zapadają osoby, które mają dla swojej bierności bardzo wiele usprawiedliwień. Taki ktoś może np. pochodzić z bardzo bogatego domu, opływać w przyjemności życiowe, o tego rodzaju człowieku Rosjanie mówią: z żiru biesitsa (wariuje z nadmiaru dóbr). Jednak równie dobrze może to być osoba z piątką dzieci, skromnie żyjąca, ale którą przytłacza szare, codzienne życie. Na depresję może też zachorować inżynier, którego zwolniono z pracy, a potem szuka jej przez pół roku i nie może znaleźć. Zaczyna odczuwać najpierw smutek, potem popija, aż w końcu dopada go depresja. Tymczasem mógłby jej uniknąć, podejmując jakąkolwiek pracę. Powiedziałabym tak: bierny, bezwolny idealista ma depresję, aktywny realista jej nie ma". (Depresja na własne życzenie – rozmowa z Ewą Woydyłło-Osiatyńską, rozmawiała Barbara Jagas)
www.woydyllo.pl/

Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas