Przyjaźń – kto wytrwale szuka, zawsze znajduje

sh_271124447-d5d677a15cc920657c7d0bc83ab453db

25 lis Przyjaźń – kto wytrwale szuka, zawsze znajduje

WSZYSTKO, CO CENNE, TRZEBA PIELĘGNOWAĆ I CHRONIĆ. PRZYJAŹŃ TAKŻE. I JAK W ŻADNEJ INNEJ SPRAWIE OBOWIĄZUJE TU ZASADA WZAJEMNOŚCI — BY MIEĆ PRZYJACIÓŁ, TRZEBA UMIEĆ BYĆ PRZYJACIELEM.

AUTOR: KATARZYNA MILLER

O przyjaźni, jak o miłości, napisano tomy i wciąż będzie się je pisać, gdyż jest to sprawa dla ludzi niezwykle ważna. I jak wszystko, do czego się wezmą, nieprosta. Jak kuchnia chińska: kwaśno-słodka. Od dzieciństwa pragniemy mieć kogoś bliskiego. „Droga redakcjo, doskwiera mi samotność. Marzę o kimś, kto by mnie rozumiał, kto zawsze wysłucha i zrozumie…” I natychmiast pojawia się pytanie: A czy ty jesteś taką osobą, która zawsze zrozumie? Albo przynajmniej zechce się naprawdę zainteresować nie tylko sobą?

Bo w tym cały jest ambaras… 

Istotą przyjaźni jest dwustronność. Podobnie jak o miłości można tu powiedzieć: „Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”. Czasem przyjaźnimy się w trójkę lub czwórkę, ale i wtedy występują podgrupki dwuosobowe. Niemal wszyscy zapytani, czego chcą od przyjaźni, jednym tchem wymieniają: lojalność, wierność, zrozumienie, szczerość, całkowitą akceptację, pomoc w potrzebie, wysłuchanie zwierzeń, bliskość poglądów i postaw życiowych, podobne zainteresowania, „stanie za sobą murem”. I, niestety, nie zawsze pada tu słowo: wzajemne. Dla mnie bardzo ważna jest sprawa podobnego poczucia humoru i tego, czy umiemy się razem bawić. Albo taka rzecz: przyjaciel to ktoś, kto wie o tobie wszystko i nie przestaje cię lubić. Czyli chodzi o możliwość i prawo bycia przy kimś sobą spontanicznie i bezpiecznie. To wszystko wiąże się z naszymi prawdziwymi, głębokimi potrzebami. Bezpieczeństwa, przynależności, uznania, kochania i bycia kochanym, samorealizacji. Przyjaźnie pojawiają się, gdy dorastamy, gdy rówieśnicy stają się dla nas coraz ważniejsi. To czas bezcenny i niezbędny do dojrzewania. Nawet jeśli dom nie dał akceptacji i swobodnych praw do rozwoju, pojawia się nadzieja i szansa, że otrzyma się to od rówieśników. Jeśli młody człowiek jest bardzo głodny uznania i niepewny siebie, może popaść w tzw. złe towarzystwo. Pamiętajmy jednak, że złe jest lepsze od żadnego. Najtrudniej żyć w osamotnieniu. Mamy wtedy poczucie, że jesteśmy nieważni, niepotrzebni. Najwięcej prób samobójczych, często skutecznych, popełniają nastolatki, które stają bezradne wobec osamotnienia i poczucia odrzucenia. Ktoś, kto wtedy zauważy, wybierze, może stać się prawdziwym ratunkiem. Najfajniej, gdy dzieci i młodzi mają wiele możliwości poznawania innych oraz sprawdzania siebie w relacjach. Niegdyś taką szansę dawały podwórka, wspólna ulica, dzielnica, kamienica, blok, kolonie, obozy, wyjazdy na wieś.

Gdzie się podziały dawne podwórka? 

Internet nie jest podwórkiem, gdzie w jednym rogu gra się w noża, w drugim skacze przez gumę, a w piwnicy bawi się w chowanego. A przedszkola czy szkoły? Przedszkoli coraz mniej, szkoły wybiera się ze względu na rankingi i poziom nauki języków, a rodzice mylnie sądzą, że samotne dziecko z komputerem w domu jest bezpieczniejsze niż „na ulicy”. Na szczęście wyraźnie zauważalny jest też styl fajnych młodych rodziców, którzy jeżdżą wspólnie w przyjacielskich grupach z mnóstwem dzieci naraz.

Jednak powszechna komputeryzacja, „wyścig szczurów’, migracje do wielkich miast, model 2+1, nasz młody, wilczy kapitalizm, z jednej strony rosnący dobrobyt części społeczeństwa, z drugiej ubożenie innych czynią nas coraz bardziej osobnymi. Te wszystkie procesy mają dwie strony. Autonomia jednostki i jej osobisty rozwój, niezwykły, długi okres bez wojen, emancypacja kobiet, zmiana ról społecznych, pojawienie się ogromnej liczby singli obu płci, rosnąca ilość rozwodów, przeorywują nasz znany świat w trudnym do ogarnięcia i przeniknięcia kierunku. Nigdy dotąd te zmiany nie były tak szybkie. Człowiek jest co prawda istotą niezwykle elastyczną, odporną, silną i dzielną, ale też i kruchą. Możliwości nadążania, ogarniania i adaptowania się do nowego ma jednak ograniczone. Tym ważniejsza staje się potrzeba świadomego życia, gdzie przyjaźń jest drzewem, pod którym możemy się schronić. Dbajmy więc o siebie i o przyjaciół, bo dbać o siebie to, między innymi, dbać o to, by mieć przyjaciół. Niektórzy mają przyjaciół jeszcze z piaskownicy, inni ze szkoły podstawowej, z liceum, ze studiów.

Szczególnie cenione są te długie przyjaźnie, które przetrwały zmiany losów, nie padły pod naporem klęski sukcesów, niesprawiedliwie między przyjaciół rozdzielonych. Gdy jedni mają pieniądze i uznanie czy sławę, a drudzy żyją skromnie i cicho, lecz nadal potrafią się razem bawić, śmiać i cieszyć sobą – to znaczy, że przyjaźń przetrwała. Podkreśla się wtedy, jak to tym „udanym” woda sodowa nie uderzyła do głowy, ale warto także bardzo docenić tych drugich, którym nie uderzyła do duszy ani zazdrość ani zawiść. Bo, niestety, wiele związków przyjacielskich z tych powodów się kończy. Wolter powiedział zgryźliwie: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, a od wrogów obronię się sam”. A na to Eleonora Roosevelt: „Nie można być przyjacielem dla kogokolwiek, nie będąc przyjacielem dla siebie”, z czym ja głęboko się zgadzam.

Oczekiwana zmiana ról 

Życie jest procesem i jeśli jesteśmy na to otwarci, uczymy się życia przez całe życie. Także przyjaźni. Tej z sobą i z innymi. Jeśli ufamy sobie coraz bardziej, przyjaciele już nie muszą być wsparciem w biedzie psychicznej, a na przykład coraz milszymi kompanami w mądrości. Można się też rozstawać i wracać. Jestem bardzo wdzięczna mojej mamie za wzór, jaki mi dała, przyjaźniąc się ze wspaniałymi kobietami przez całe swoje i, w związku z tym, też kawał mojego życia… Dała przykład i ofiarowała cudowne „przyszywane ciocie”, którym się zwierzałam i z którymi dzieliłam sekretami, jakimi z nią nie mogłam. Nauczyłam się bardzo ważnej rzeczy, że nie wiek jest ważny w relacji, ale otwartość i bliskość. Marna pokazała też, że można wracać do, wydawałoby się, skończonych przyjaźni. Jako młode małżeństwo rodzice przyjaźnili się z pewną parą, potem ich drogi się rozeszły, a potem obie panie spotkały się już jako wdowy i wróciły „do siebie”. Jest w tej historii nadzieja, że – póki żyjemy – możemy odzyskiwać ludzi i wartości.

Co to znaczy dbać o przyjaciół? 

Otóż mają oni wiedzieć, że dla nas mocno istnieją. Także wtedy, gdy nie ma nas tu, na miejscu. Że myślimy o nich, pamiętamy, tęsknimy… A gdy jesteśmy – chcemy ich zobaczyć, pobyć z nimi, posłuchać, pomilczeć, poopowiadać, może coś razem zrobić, może dla nich coś zrobić… Czasem trzeba przeprosić za zbyt długi czas „nieodzywania się”. Owszem, powiedzenie, że telefon działa w obie strony, ma sens, ale go nie nadużywajmy. Lepiej powiedzieć: „Czekam na wieści! Warszawa (albo Kraków, Lublin czy Szczecin) jest pusta bez ciebie”. Bogusław Kaczyński w wywiadzie dla „.Mody na Zdrowie” powiedział: „Życie należy wykorzystać do końca. Chodzi o to, by nie przeciekało przez palce, nie było takim ciepłym puddingiem… lepkim i okropnym. Dlatego muszą nam towarzyszyć wielkie emocje, miłość, pasja i przyjaźń. Jeśli masz

choć jednego przyjaciela, jesteś fortunata – szczęśliwcem”. Nie można mieć za dużo przyjaciół. Można mieć dużo znajomych. Niektórzy twierdzą nawet, że można mieć tylko jednego przyjaciela, przyjaciółkę. Może to postawa introwertyków, dla których głęboka więź to sprawa wyjątkowa. Nawołuję do szczególnego szacunku dla przyjaźni ze strony tych trudnych, zamkniętych osób. Jest rzetelniejsza od szybko zawieranych, czasem powierzchownych relacji, w jakie łatwo i często wchodzą, a nawet wbiegają, skrajni ekstrawertycy. Co się łatwo znalazło, można też łatwo upuścić. Lepiej więc nie spieszyć się z orzekaniem o przyjaźni. Jest jeszcze takie ładne słowo „zauroczenie”. A potem, cóż – pożyjemy,  zobaczymy. Słyszę często taki tekst: „Nie mam przyjaciół, bo ja się boję narzucać”. Nie lubię tego usprawiedliwiania własnej hołubionej nadwrażliwości: nie będę się wychylać, bo może mnie nie zechcą. Niech inni się mnie postarają. A jak tego nie zrobią, to ja zostanę w poczuciu, że to oni nie chcieli i że wolno mi mieć do nich pretensje. Rozumiem – ludzie boją się odrzucenia, więc (na wszelki wypadek) odrzucają sami. Rozumiem, ale nie popieram. Jeśli ktoś mnie pociąga, podoba mi się, to mu o tym mówię. I naprawdę rzadko kto źle na to reaguje. Większość się cieszy i lubi posłańca miłych wieści. Można coś zacząć na tym budować, tylko – oczywiście, budować rzetelnie. Dzwonić, kiedy się obiecało, nie odwoływać spotkań, być uważnym na tę drugą osobę naprawdę, a nie manipulacyjnie. Jeśli jednak ktoś przez nas komplementowany nie wyraża ochoty na relację, mamy jasność, że nie potrzebuje nowych kontaktów. Co nie musi oznaczać, że nie chce właśnie nas. Tę ostatnią wersję noszą w sobie osoby neurotyczne, przywiązane do swojego obrazu osoby „niefajnej”. Zamiast zatruwać sobie (a przy okazji i innym) życie takimi myślami, lepiej coś z tym zrobić – radzę terapię. Bywa i tak, że ktoś, komu mówisz, że jest super, patrzy na ciebie, jak-byś mu matkę zabiła! To jest spojrzenie typu: „czego ty ode mnie chcesz? I jaki masz w tym interes?”. Ja, oczywiście, mam interes. Żeby było miło i prawdziwie, ale jeśli druga strona nie chce? To nie, „łaski bez” – jak mówią dzieci. Znajdą się tacy, którzy się ucieszą. I mnie to snu z oczu nie spędza.

Do tańca i do różańca 

Są różne relacje, bo też ludzie nadają się do różnych rzeczy. Z jedną dziewczyną warto robić zakupy, bo i doradzi, i wypatrzy, i ucieszy, że coś jest akurat dla ciebie… Z inną – do kina chodzić, bo potem można albo wspólnie pomilczeć, albo poważnie pogadać i razem się wzruszyć lub obśmiać… Z jednym (Jurku, dziękuję) do opery pochodzić, bo twój mężczyzna opery nie uważa, z innym o wierszach pogadać. Czasem się zdarza, że pojedyncza jednostka i wiersze, i zakupy, i kino z operą razem udźwignie, a jeszcze za granicę razem można się wybrać i jest bardzo przyjemnie… Ooo, tu zaczynamy mieć poczucie, że się nam skarb na przyjaźń pojawił! I wtedy można zacząć „negocjować”: Tak mi z tobą we wszystkim dobrze, czy tobie ze mną też? To możemy już mówić o sobie „przyjaciółki”? Bo to jest bardzo miłe móc tak o sobie mówić. A kiedy to jest on, a nie ona? Zauważyliście na pewno ten nierozwiązywalny, ulubiony dylemat: czy możliwa jest przyjaźń męsko-damska? Ci, którzy mówią „tak” – znają, umieją i cenią, i uprawiają. A ci, którzy mówią „nie” – nie. Pamiętajcie: póki życia, zawsze się można nauczyć! Jeśli się chce, oczywiście. A chce się wtedy, kiedy się uważa, że warto. Namawiam.

Przyjaciel czy tylko sojusznik? 

Często spędzamy tak wiele czasu w pracy, że przyjaciół też mamy z pracy. Czasem to rzeczywiście przyjaźń, a czasem sojusz – a to zupełnie nie to samo. Sojusz jest obroną przed czymś lub kimś albo wspólnym atakiem na coś lub kogoś. Tym czymś mogą być warunki pracy, tym kimś szef lub współpracownicy. Zwieramy szyki, żeby sobie razem łatwiej i skuteczniej poradzić lub wytrzymać. Na przykład wspólnie się narzeka i już nie mamy poczucia osamotnienia i naprawdę jest nam łatwiej, chociaż warunki się nie zmieniły. Albo wspólnie się poplotkuje, pointryguje – i już nie czujemy się bezbronni. Czy to sojusz, czy przyjaźń dowiadujemy się, gdy warunki się zmienią, np. zmienimy pracę i nadal się kontaktujemy, bo ten ktoś potrzebny nam jest ze względu na niego samego i jego cechy, a nie przypadłości sytuacji. Ponieważ w pracy bywa sporo rywalizacji, nie zawsze pozytywnej, tym bardziej może być niezbędny ktoś, kto stoi po naszej stronie. Gorzej, gdy koniunkturalnie zmieni front przeciwko nam, bo bardziej mu się opłaca stanąć przy kimś innym. Czujemy się porzuceni, zdradzeni, oszukani – jakby porzucił nas ktoś, kto był nam winien przyjaźń, a to był tylko sojusz. Co nie znaczy, że nie trzeba być lojalnym w sojuszach. Lojalność to w ogóle wysoka wartość, ale sojusze są nawiązywane i rozwiązywane. Zależnie od warunków. A przyjaźń? Bardzo często podkreśla się lub wymaga od przyjaźni bezinteresowności, prawda? Zależy nam na tym, żeby ktoś, kto nas wybrał, nie robił tego z powodu swoich korzyści, ale z powodu lubienia, docenienia nas jako osoby dlań wyjątkowej. Zauważmy, że to też jest jakiś rodzaj korzyści, ale tzw. wyższej, nie materialnej, lecz emocjonalnej, psychicznej, duchowej. Na przykład: jeśli potrafisz spędzić z kimś pół godziny w milczeniu i nie czuć przy tym skrępowania, możecie zostać przyjaciółmi.

Prawdziwych poznamy w biedzie

To chyba najsłynniejsze powiedzenie dotyczące przyjaźni. Myślę, że to dlatego takie ważne, bo ciągle jakiejś biedy się boimy, na jakąś biedę nastawiamy, paradoksalnie wręcz jej oczekujemy. Wypływa to niestety z naszego stylu – pożal się, Boże! – wychowania, gdzie straszenie jest jednym z głównych sposobów wywierania nacisku. Mam nadzieję, że ta „czarna pedagogika” powoli zemrze na amen. Że nasze dzieci będą głównie słyszały: „Wierzymy w ciebie, jesteś w porządku”. A nawet mocniej: ‚Wystarczy, że jesteś!”. A jeśli te zmiany będą powolne, zawsze nam zostaje taka mądrość na temat przyjaźni, z której warto korzystać: „Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sobie sami!”.

 

5 powodów, dla których przyjaźń sprzyja zdrowiu (wg dr. Leszka Mellibrudy)

• Pogłębia rozumienie sensu świata i ludzi.

Przyjaciel lub przyjaciółka, dając wsparcie, umacnia w nas poczucie sensu zjawisk i zachowań innych ludzi oraz daje możliwość porządkowania świata mimo częstych turbulencji i okresowego chaosu wokół nas. Możliwość szczerej wymiany opinii, spostrzeżeń, myśli i uczuć powoduje, że świat w nas i wokół nas staje się mniej tajemniczy i zagrażający. Nadawanie sensu nawet drobnym wydarzeniom daje poczucie panowania nad nimi, a przez to zmniejsza mentalną i energetyczną postawę gotowości do walki lub ucieczki. Przyjaźń oszczędza niepotrzebnego wydatkowania energii w sytuacjach trudnych lub nowych. Ludzie mający od dwojga do czworga przyjaciół żyją przeciętnie o sześć lat dłużej w porównaniu z samotnikami.

• Jest źródłem wzajemnej akceptacji.

Zaufanie będące podstawą przyjaźni powoduje, że w naszej świadomości stale obecne jest oczekiwanie i uczucie bycia akceptowanym przez przyjaciela lub przyjaciółkę. Niezależnie od tego, ile w tym przekonaniu prawdy, a ile iluzji, wierzymy, iż przyjaciel nas zna najlepiej. Dlatego często czujemy się dobrze rozumiani przez tę osobę. A rozumienie i zrozumienie drugiej osoby jest podstawą poczucia akceptacji. Samoakceptacja i akceptacja ze strony drugiej osoby jest jednym z podstawowych filarów naszej samooceny. Naturalny odruch podtrzymywania pozytywnej oceny samego siebie jest fundamentem naszego zdrowia psychicznego i siły mentalnej. Nie tanie słowa „jestem super”, ale głębokie, prawdziwe, wewnętrzne poczucie: „dam sobie radę”, stanowi czynnik zwiększający odporność nie tylko psychiczną, ale również i biochemiczną. Psychoimmunologia dostarcza dowodów, że głębokie stany mentalne mogą wpływać na przebieg procesów biochemicznych w mózgu i innych narządach odpowiedzialnych za sprawne funkcjonowanie organizmu.

• To zwierciadło naszej duszy.

Nie tylko narcyz miał potrzebę oglądania własnej twarzy w specyficznym zwierciadle zalet i fizycznych przymiotów. Nierzadko oczekujemy od przyjaciół wzmocnienia i pochwały bądź też wytknięcia naszych wad i błędów („Powiedz mi, co źle zrobiłam”). Potrzeba przeglądanie’ się w cudzych oczach, które życzliwie i z troską zobaczyć mogą więcej lub inaczej nas samych i nasze złożone sytuacje życiowe, jest cenną wskazówką dla wielu, nie tytka zagubionych w życiu osób.

• Daje okazję do budowy modelowych zachowań i poczucia wspólnoty.

Przyjaciele często identyfikują się z sobą. W młodości chodzą podobnie ubrani, w wieku dojrzałym upodobniają się w stylu myślenia, wartościach. Modelowanie jest podstawowym procesem tworzenia się osobowości w wieku dojrzewania oraz procesem pomocniczym w budowaniu własnej tożsamości. Jednym z mechanizmów poczucia „kim jestem” jest porównywanie się i utożsamianie z tym, kim chcę i nie chcę być. Często czując własną odrębność, mamy poczucie bliskości wobec przyjaciela, a ten element wspólnoty należy do niezwykle cennych zasobów odporności na stres i różne niewygody dnia codziennego. W najtrudniejszych sytuacjach, gdy akurat nie ma blisko nas przyjaciela, przychodzi nam do głowy inspirujące pytanie: „Co on/ ona zrobiłby na moim miejscu?”. Czasami odpowiedź na to pytanie bywa najsilniejszym przykładem przyjacielskiej więzi i miłości dającej siłę i nadzieję.

Jest źródłem namiętności i pejzażu (wewnętrznego) naszych uczuć.

W relacjach z przyjacielem zdarzają się spory lub rozczarowania. Dojrzała przyjaźń zawiera w sobie konkretne zachowania redukujące „uczuciowe osady” i neutralizujące negatywne uczucia, które mają prawo każdego opanować (na chwilę). Przyjaźń daje siłę, powód do troski i działania w „malowaniu nowych pejzaży” świata i samego siebie, bez pielęgnowania uraz czy obwiniania. Co więcej, umiejętności radzenia sobie z emocjami często towarzyszy pogłębianie istotnych wymiarów przyjaźni, jakimi są poczucie humoru i wspólne dostrzeganie komizmu w różnych okolicznościach. Przyjaciele, rozmawiając, uśmiechają się co 4 minuty, a co 11 minut wybuchają śmiechem. Czy trzeba mówić więcej?

Sposoby na umacnianie przyjaźni (wg dr. Leszka Mellibrudy)

• KONTAKT – Nie ma przyjaźni bez kontaktu. Chociaż czasami zdarzają się przyjaźnie, gdy ludzie widzą się raz, dwa razy na rok i dalej czują się przyjaciółmi. Jakość kontaktu jest często ważniejsza od jego częstotliwości. Szybkie pogłębianie kontaktu, polegające na przechodzeniu z poziomu wymiany konwencjonalnych zdań („jak leci?”, „co u ciebie słychać?” itp.) do pokazania konkretów i rzeczywistości („a wiesz, u mnie taka ważna zmiana…” lub „nie wiem, czy słyszałeś, ale ja już nie…”) sprzyja pogłębianiu przyjaźni i szybkiemu wchodzeniu w atmosferę bliskości. Jednak pokarmem ożywczym dla przyjaźni jest regularny kontakt nie rzadszy niż kilka razy w miesiącu. Są tacy, którym stale brakuje spotkań z przyjaciółką czy przyjacielem – warto wypracować sposoby kontaktu, które nie będą zniewalały żadnej ze stron. Nie zawsze jednak to uniwersalna prawda, że im więcej kontaktów, tym większa przyjaźń. Prawdziwą przyjaźń weryfikuje czas.

• TAJEMNICA – Posiadanie zaufanego przyjaciela, któremu możemy się zwierzyć, zwiększa naszą odporność zdrowotną, podwajając odporność fizyczną, wyrażającą się mniejszą liczbą problemów zdrowotnych. Badania prof. Jamesa Pennebakera z Texas University ukazały, że studenci niedzielący się swymi tajemnicami znacząco częściej przeziębiali się i uskarżali na drobne niedyspozycje i objawy bólowe. Dzielenie się tajemnicami i codziennością (prawdziwy mix życiowy) pogłębia poczucie wyłączności i niezwykłości najbardziej zwykłej przyjaźni.

• KOMUNIKACJA – Z przyjacielem zwykle rozmawiamy nieco inaczej niż z innymi ludźmi. Mamy więcej cierpliwości, wysłuchując jego zwierzeń, większe skłonności do rozmawiania pytaniami, a nie tylko perswazją czy udzieleniem wyjaśnień lub porad. Szczególnie przyjaciółki potrafią komunikować się o wiele bardziej intensywnie, nie tylko używając więcej słów (25 000 dziennie) niż mężczyźni (15 000 słów dziennie). Zwykle podczas rozmowy mężczyzna w języku pozawerbalnym kiwnie głową lub wytęży mięśnie mimiczne twarzy raz na 4-5 minut, podczas gdy kobiety okazywać będą mimicznie swoje zainteresowanie co 45-50 sekund. Chcąc pogłębić naszą przyjaźń, zwróćmy uwagę na sposób porozumiewania się z przyjacielem – często wydaje się nam, że długa lub dobra znajomość wystarczy i nie trzeba już o nic bardziej dbać.

• PRZESZŁOŚC – Powrót do wspomnień – i tych cudownych, i tych trudnych – zbliża ludzi. Daje poczucie ciągłości naszego życia i wzmacnia nasze mentalne korzenie. Od czasu do czasu warto w spotkaniu z przyjacielem lub przyjaciółką poświęcić trochę czasu na reminiscencje i wspomnienia. Oglądanie zdjęć, filmów, dzielenie się obrazem i „fonią z przeszłości” cementuje relacje przyjacielskie, nadając im szczególny koloryt.

• SZACUNEK I UZNANIE – Każdy (emocjonalnie zrównoważony) człowiek lubi wyrazy uznania. W przyjaźni nabierają one szczególnej właściwości. Są wyrazem czegoś więcej niż zwykłego komplementu. Okazywanie podziwu i prawdziwego respektu dla zachowań, mądrości, doświadczeń lub innych pozytywnych cech przyjaciela bardzo wyraźnie gruntuje związek i przybliża ludzi do siebie. Tworzy niepowtarzalną atmosferę więzi, która jest budowana nie tylko na przeszłości, ale również na uznawaniu wzajemnej niepowtarzalności. Unikalność naszych przyjaźni wymaga zauważenia. W pośpiechu codzienności zapominamy, że oprócz SMS-owej mentalności skrótowego traktowania wszystkich i wszystkiego niezwykłość akcentujemy, nazywając ją wprost i bezpośrednio.



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas