Komu powiedzieć?/ choroba afektywna dwubiegunowa

04 mar Komu powiedzieć?/ choroba afektywna dwubiegunowa

Nagle pewnego dnia zmienia się wszystko. Do tej pory nie rozumiałem siebie. Myślałem, że wszyscy ludzie tak żyją jak ja – w skrajnych emocjach. Te emocje wśród znajomych i ludzi to mania ogromna radość – dusza towarzystwa (dla mnie maska ucieczka przed pytaniami). W domu cisza nerwowość silna depresja. Dwie twarze – jest i trzecia. Trzecia to ja sam w sobie – meczący się i nie nienawidzący siebie samego. Nienawidzący? bo jako dusza towarzystwa kłamię ludzi, że moja żona ma wspaniałego męża. Jako mąż nie nienawidzący siebie, że nie potrafię kochać inaczej.

Jak wiecie wszystko zaczęło się od „jednokierunkowego korytarza”, który zaprowadził mnie do autodestrukcyjnego myślenia – innymi słowy chciałem się powiesić. Było to wynikiem wielu wątków życia. Głównym to oszustwo bankowe i brak sprawiedliwości w sądach.

Kiedy się dowiedziałem, że jestem chory nie wiedziałem czy mówić żonie. Jednak to w sumie moja druga połowa więc powiedziałem. Byłem zdania, że to wystarczy. Ona nie. Powiedziała bliskim z rodziny. Co usłyszałem? Niby nic. Wszystko było ok. Jednak po czasie gdy miałem lekkie załamanie z powodu zmiany reakcji organizmu na leki usłyszałem „każdy może sobie wymyślić chorobę i na nią chorować”. Zrozumiałem, że jestem brany za symulanta. Postawiłem grubą kreskę – zabroniłem żonie mówić o chorobie. To ja zacząłem decydować o tym kto wie. Dziś rodzina (chyba) wierzy, że nie jest mi prosto.



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas