Paulina uczyła się wymiotować od matki. Sara obserwowała babcię. ”Nieleczona bulimia jest dziedziczna”

18 kw. Paulina uczyła się wymiotować od matki. Sara obserwowała babcię. ”Nieleczona bulimia jest dziedziczna”

Teresa potrafi wymiotować cicho, niemalże niesłyszalnie. Bulimiczki są w stanie robić to tak, żeby nikt nie słyszał. Teresa też, w końcu od kilkunastu lat wymiotuje codziennie, czasem nawet po 20 razy. Sara wręcz przeciwnie, często wymiotowała głośno, żeby ktoś jednak usłyszał i jej pomógł. Ale nikt się nie zjawił. Najczęściej nikt nie słyszy i nie pomaga.

– Odkąd pamiętam, mama powtarzała mi: „Paulina przytyłaś, jesteś za gruba”, „Paulina, jak będziesz gruba, to niczego w życiu nie osiągniesz”. Był taki moment, kilka lat temu, kiedy sama notorycznie stawiała przed sobą takie porcje posiłków, że spokojnie mogłyby się nimi najeść cztery dorosłe osoby. Natomiast ja dostawałam na obiad maleńki kawałek mięsa gotowanego na parze i sałatę – wspomina Paulina, 22-latka z ładną buzią i szczupłą figurą. Ma za sobą kilka epizodów związanych z zaburzeniami odżywiania. Również jedną próbę samobójczą. Nałogowo pali papierosy. Alkoholu nie tyka, bo ktoś jej kiedyś powiedział, że ma osobowość skłonną do uzależnień, a w rodzinie problem alkoholizmu już występował. Ona, Paulina, wie, że musi uczyć się na cudzych błędach. Tak było też z odchudzaniem. 

– Mama była wtedy ode mnie dużo szczuplejsza – mówi dalej. – To właśnie w tamtym okresie pomyślałam, że przecież zawsze mogę zacząć robić to, co ona. Będę dużo jeść, bo jeść lubię, a potem będę wszystko zwracać. Dzięki temu nie musiałabym się katować żadną dietą i byłabym tak szczupła, jak ona. 

Na szczęście z pomocą przyszedł tata, który w porę zabrał Paulinę do psychologa. Wcześniej wyjaśnił też, że mama mówi córce te wszystkie przykre rzeczy i zachowuje się w ten sposób, bo jest chora. Dopilnował, żeby córka nie podzieliła losu matki. – Wie pani, gdyby tak jak mój tata zareagowała kiedyś moja babcia, być może mama nie doprowadziłaby się nigdy do takiego stanu, w jakim jest dziś – mówi cicho Paulina.

Nie przeszkadzaj jej! 

Kiedy dokładnie mama – Teresa – zaczęła wymiotować, Paulina nie wie. Podejrzewa, że musiało to być jakieś 12, 13 lat temu. Wtedy trzydziestoparoletnia Teresa wyjechała do pracy w Monachium. Jednak równie dobrze choroba mogła zacząć się wcześniej, kiedy we czwórkę mieszkali jeszcze we Wrocławiu: ona, mama, tata i babcia, matka Teresy.

Czytaj więcej



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas