Odpraw jesienne smutki

143213_r0_620

07 lis Odpraw jesienne smutki

Jesienią, gdy przygasa słońce – dni stają się krótsze, a wieczory dłuższe, wiele osób dopada melancholia, a nawet depresja.

Autor Anna Cebula

Za nasze złe samopoczucie odpowiada słońce, a raczej jego brak. Jak się okazje, niedomiar światła ma ogromny wpływ na naszą psychikę, a jednym z objawów jest przygnębienie, które wówczas odczuwamy.

Tę tendencję można najlepiej zaobserwować w krajach strefy umiarkowanej, a zwłaszcza w wysuniętej najbardziej na Północ Norwegii, gdzie słońca jest jak na lekarstwo. Tutaj zimy są długie, a dni – krótkie przez cały ten sezon. Norwegowie mają rzeczywiście z tym duży problem. Nie bez powodu to właśnie w norweskim Bergen istnieje największy na świecie szpital psychiatryczny. Z kolei Włosi w ogóle nie odczuwają jesiennej melancholii.

Listopad – chmurny i durny

– Szarówka i chłód powodują, że spada nam poziom serotoniny, dopaminy, a także endorfin, najogólniej nazywanych hormonami szczęścia, które nie tylko motywują nas do działania, ale są nam potrzebne do optymistyczniejszego spojrzenia na życie – wyjaśnia Izabela Kielczyk, psycholog biznesu i terapeutka z Pracowni Psychorozwoju w Warszawie. – Jeśli ich nam brakuje, nie mamy ochoty do działania. Kończymy aktywność, gdy jest ciemno. Na przełomie listopada i grudnia ciemnieje już o godzinie trzeciej po południu, a długie wieczory sprzyjają zaś takiej katastroficznej zadumie i zastanawianiu, czego nie udało się nam w życiu.

Taką niechlubną opinię ma listopad, nazywany nawet miesiącem samobójców, bo więcej ludzi myśli o negatywnych stronach życia. – W tym okresie najwięcej ludzi zgłasza się do psychologów, mówiąc, że dopadła ich chandra lub depresja – zauważa Izabela Kielczyk. .

Chłopaki nie płaczą

– Jednym z objawów jesiennej nostalgii może być większa skłonność do płaczu – wymienia Izabela Kielczyk, przy czym, jak zauwża, jest to bardziej charakterystyczne dla kobiet.

Zajęcia, które zazwyczaj sprawiają nam przyjemność, przestają nas cieszyć. Tracimy zainteresowanie sprawami naszej rodziny i przyjaciół. Stajemy się również bardziej introwertyczni. Gdy dopada nas jesienna nostalgia, częściej zastanawiamy się nad tym, co się dzieje z naszym ciałem. Zaczynamy także odczuwać fizyczny ból i tą drogą trafiamy do przychodni w poszukiwaniu pomocy lekarskiej.

Częściej się też przeziębiamy i nie jest to bynajmniej spowodowane zarażeniami. Kiedy brakuje nam światła, oprócz tego, że tracimy wspomniane już hormony szczęścia, nasz organizm produkuje więcej melatoniny, a ta z kolei powoduje, że czujemy się zmęczeni i senni. – Przeziębienie to taka „sztuczka” organizmu – wyjaśnia Izabela Kielczyk. – Jeśli nie mamy wystarczająco czasu na relaks i sen, nasz organizm broni się i… choruje, albo po prostu odpoczywa, czyli odbiera to, czego mu nie zapewniamy.

Od chandry do depresji

A jeśli to nie przejściowy kryzys? Zaniepokoić powinien nas taki stan, kiedy nie możemy już funkcjonować. Cierpimy nie tylko my, ale także nasza rodzina. Problemem staje się nie tylko praca zawodowa, ale już samo podniesienie się rano z łóżka. Takie zachowanie najczęściej zauważają najbliżsi i to oni powinni pomóc, okazując zrozumienie, a gdy ten stan przedłuża się do ponad dwóch tygodni – w skierowaniu do lekarza psychologa lub psychiatry. – W pewnym momencie inni ludzie mówią nam o zmianie naszego zachowania – mówi Izabela Kielczyk. – Zauważają, że dawniej chętnie spotykaliśmy się z przyjaciółmi, a teraz nie mamy ochoty nawet na rozmowę. To taki moment, kiedy powinniśmy być czujni, bo jeszcze w miarę możliwości możemy sami sobie pomóc – sugeruje psycholog.

Pomagaj innym!

Gdy popadamy w taki marazm myślenia, warto skupić się na jakimś hobby, czymś poza pracą, co będzie sprawiało nam przyjemność. – Pomaga również po prostu odwrócenie uwagi od siebie, więc zamiast myśleć, jak nam jest źle, warto zaangażować się w wolontariat w hospicjum – poleca Izabela Kielczyk. – Tacy pacjenci również się do mnie zgłaszają, którzy odnajdują sens w tym, gdy mogą komuś pomóc.

Ponieważ jednak dla wielu osób jest to tak naturalny stan, że po prostu najlepiej pozwolić sobie na pewne zwolnienie tempa w tym okresie. Trzeba zaakceptować fakt, że jesienią mamy mniej energii do działania, ale to mija. – I o ile musimy iść do pracy i trzeba się spiąć, to przecież zaraz po jej zakończeniu nie musimy biec po zakupy – sugeruje Izabela Kielczyk. Zachowajmy taki balans: czegoś się od nas wymaga, ale w innej dziedzinie możemy sobie odpuścić.

Psycholog radzi też, by zrobić coś na przekór. Gdy naprawdę nie chcemy wyjść z domu, proponuje, by jednak się przełamać i udać na spacer. Potem może się okazać, że sprawiło to nam tyle przyjemności, iż chętnie to powtórzymy, aż wejdzie nam w nawyk. Wówczas zyskamy takie poczucie, że to my jesteśmy autorami naszego pozytywnego nastawienia.

 

Jesienna melancholia, czyli stan przygnębienia trwający do dwóch tygodni, może dotyczyć nawet od 10 do 15 procent ludzi na świecie, natomiast na depresję sezonową, gdzie konieczne jest wsparcie lekarza, cierpi około 2 procent z nas.

Leki z apteki bez recepty:

Gdy doskwiera jesienna melancholia, w łagodniejszych stanach można sięgnąć po leki: Deprim, Deprim Forte, Destresan max, Pogodyne, Depribon, Depresanum, Szafraceum, Salus Natura Magnolia, ProRelaxin, Tonaxinum Calm – radzi farmaceutka Agata Polcyn z apteki „Pod Orłem” w Wałczu



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas