Jak zostałam pilotem F.20?

30 maja Jak zostałam pilotem F.20?

Zapraszamy do śledzenia bloga Katarzyny Parzuchowskiej, która opisuje w nim, jak poradziła sobie ze schizofrenią. Jest ona edukatorką Fundacji eFkropka zajmującej się przeciwdziałaniem dyskryminacji osób doświadczających kryzysu psychicznego i ich bliskich. Prowadzi fundacyjne warsztaty „Razem wbrew stereotypom”, na których dzieli się swoimi doświadczeniami chorowania i zdrowienia. Najnowszy wpis na blogu poświeciła wstydowi. Czytamy w nim: „Dlaczego nie mogłam tego powstrzymać?”. „Zawiodłam siebie i innych”. „Coś ze mną jest nie w porządku, skoro to mnie spotyka”. Takie i wiele innych myśli mogą kłębić się w głowie, kiedy czujemy wstyd. Nie warto udawać, że wstydu nie ma. Jeszcze bardziej nie warto o nim milczeć. Zatem po co nam wstyd i jak można sobie z nim poradzić?
Natchniona fascynującą książką Babette Rothschild „Ciało pamięta”, postanowiłam skupić się na swoim wstydzie. Jak to Kaśka, przecież Ty to niczego się nie wstydzisz!? Tylko piszesz i piszesz kolejne wpisy na blogu! Otóż sprawa wygląda na nieco bardziej skomplikowaną. Całkiem niedawno odkryłam, że dzielenie się wstydem przynosi ulgę. Okazuje się, że moje odkrycie jest zgodne z tym, co mówi Babette:

„Jedną z trudności związanych ze wstydem jest to, że nie wydaje się, żeby był on wyrażany i rozładowywany w taki sam sposób jak inne uczucia: smutek i żal znajdują ujście w płaczu, gniew we wrzasku i tupaniu, strach w krzyku i dygotaniu. (…) Za klucz do złagodzenia wstydu uznaje się akceptację i kontakt. Chociaż wydaje się, że nie ulega on rozładowaniu, faktycznie rozprasza się w bardzo szczególnych okolicznościach – pod wpływem nieosądzającego, akceptującego kontaktu z innym człowiekiem”.

Babette Rothschild „Ciało pamięta”

To trudne – rzeknie czytelnik. Zgadzam się w 100%! Mówienie drugiemu człowiekowi o tym, czego się wstydzimy, jest prawdziwym wyczynem. Paradoks jednak polega na tym, że wstyd dojmuje nas mniej już zaraz po tym, jak wypowiemy to, czego on dokładnie dotyczy. Czasem wręcz może się okazać, że nie mamy czego się wstydzić, bo ktoś zupełnie inaczej odbiera daną sytuację, słowa czy zachowania. Długo wstydziłam np. tego, że podczas psychozy położyłam się krzyżem przed sąsiadami i wzywałam ich do modlitwy. Sąsiadów omijałam szerokim łukiem do czasów szczerej rozmowy z przyjaciółką. Dzięki niej zauważyłam, że w wyniku wstydu to ja zachowuję się inaczej, ponieważ spodziewam się negatywnej reakcji otoczenia. Tymczasem taka reakcja nie następuje, a sąsiedzi dalej traktują mnie serdecznie. Czasami przez wstyd rezygnujemy z czegoś, coś tracimy. Wypowiedzenie wstydu przed kimś, kto akceptującym okiem spojrzy na sprawę z dystansem, może okazać się szczególnie cenne. Z tego punktu widzenia warto nie wstydzić się np. swojego psychoterapeuty czy psychoterapeutki, którzy stwarzają bezpieczne warunki do rozmowy nawet na wstydliwe tematy.

link do bloga: https://blogoschizofrenii.wordpress.com/

Tags:


Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas