Jeśli rezygnuję z czegoś ważnego po to, by utrzymać związek, to paradoksalnie tworzę zagrożenie dla tego związku

12 kw. Jeśli rezygnuję z czegoś ważnego po to, by utrzymać związek, to paradoksalnie tworzę zagrożenie dla tego związku

Erotyczne jest chcenie, pragnienie kogoś. „Jesteś całym moim światem, potrzebuję cię jak powietrza” – w fazie zakochania pewnie chcemy to słyszeć, ale wziąć na siebie taką rolę na lata? Robi się od tego duszno. 

Natalia de Barbaro: Siedzisz sam w przedziale pociągu. Potem ktoś do tego przedziału wchodzi i wtedy wiele się zmienia. Wolność absolutna, a w każdym razie absolutna swoboda, jest już niemożliwa, prawda? „Przepraszam, czy mogę otworzyć okno?”, „Poczęstuje się pan paluszkami?”.

Robert Rient: Chodzi o to, żeby umieć zachować wolność właśnie wtedy, gdy ktoś wejdzie, prawda?

Natalia: Esther Perel, autorka świetnej książki „Inteligencja erotyczna: seks, kłamstwa i domowe pielesze”, pisała, że w człowieku są dwie podstawowe potrzeby: przynależności i wolności, domu i podróży. W tej przestrzeni podróży, wolności, niepewności, ryzyka, pragnienia, nieposiadania Perel umieszcza też to, co erotyczne, czyli to, od czego związki się zaczynają.

Potem, kiedy związek się stabilizuje i sankcjonuje, ta druga potrzeba – tego, co znane, bezpieczne, kanapowe – wychodzi na pierwszy plan. Nie jest łatwo pielęgnować w sobie wolność, kiedy już nie jesteśmy sami w przedziale, jeszcze trudniej jest pielęgnować wolność w przestrzeni między dwojgiem ludzi.

Robert: Zostaję w przedziale, gdy odpowiada mi miejsce, widok, towarzystwo, chociaż zazwyczaj z wygody, bo przecież może wszędzie być zajęte, a może będzie gorzej. Ale gdy sprawiamy sobie ból, mogę wyjść, znaleźć inny przedział, innych ludzi, mogę nawet zmienić pociąg. Nie jest wartością siedzieć w przedziale, wartością jest siedzieć w nim jakoś.

Przeprowadzono kiedyś ciekawy eksperyment: podczas badań ludzie dowiedzieli się, że będą musieli zjeść martwego robaka, ale wiedzieli, że będą mogli się w każdej chwili wycofać. Gdy uwierzyli w tę perspektywę, przedstawiono im alternatywę: zamiast jeść robaka, mogli wziąć udział w prostych badaniach nad postrzeganiem. Wiesz, ile osób wybrało zjedzenie robaka? Trzy czwarte!

Uwierzyli, że są bohaterami nauki; nastawienie i zaangażowanie w przedsięwzięcie, nawet nieprzyjemne, bywa kluczowe, a wtedy ogromnie łatwo zapomnieć, że obok jest wolność. Tak bywa w związkach.

Natalia: Często sami tę wolność oddajemy, idziemy w to, co znajome, pewne, ale też symbiotyczne, nieosobne. I jest wiele mitów wokół związków, które nas w tę symbiozę wpychają. Na przykład przekonanie, z którym się nie zgadzam, że w dobrym związku powinniśmy sobie wszystko mówić. „Dlaczego mi nie powiedziałeś, że spotkałeś Anię na ulicy? Przecież umówiliśmy się, że wszystko sobie mówimy!”. Jeśli muszę mówić ci o wszystkim, czy będę miała przestrzeń na rozmowę z sobą samą?

Czy będę mieć ten, jak to pisała Virginia Woolf, „własny pokój”? Czy dam sobie prawo do własnej przestrzeni, spotkań z innymi ludźmi? Ostatnio opowiadałam koleżance o tym, że spotkałam się z moim dobrym znajomym, a ona mnie pyta: a mąż ci pozwala? Ta symbolika wyłączności zaczyna się już od obrączek czy kłódek na mostach. I inne mity dotyczące związków – że jak pomyślimy erotycznie o kimś innym, to znaczy, że już nie kochamy naszego partnera i w ogóle już po nas.

Robert: Albo że zawsze musimy mówić, co czujemy, żeby być blisko. Że musimy spać w tym samym łóżku, i jak ona czy on pojedzie na wakacje z przyjaciółmi, to koniec. I jeszcze, że musimy równo podzielić się obowiązkami domowymi, inaczej nie uda się wypracować partnerstwa.

Natalia: Że im więcej ze sobą spędzamy czasu, tym lepiej, o tym samym czas osobno to zagrożenie dla związku.

Czytaj więcej



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas