Jak przygotować farmaceutę do zawodu podczas praktyk w aptece?

shutterstock_418237462b

16 kwi Jak przygotować farmaceutę do zawodu podczas praktyk w aptece?

Profesjonalny, miły, spokojny, otwarty, kulturalny, cierpliwy. Idealny farmaceuta powinien mieć te wszystkie cechy. Większość z nich nie dotyczy tego, czego uczą na studiach. Czy można to nadrobić podczas praktyk w aptece?

tekst: Katarzyna Szczerbowska

Może coś tańszego? Co mi dolega? Jak to stosować? Jaki to ma smak? Na co to jest? Mogę to brać w ciąży, przy bezsenności, przy kryzysie psychicznym? Na pewno tego potrzebuję? Jaki to ma skład? Co teraz się podaje? Te pytania najczęściej słyszy się od pacjentów w aptece. Wielu ludzi potrafi zadać cały zestaw a wyobraźnia w wymyślaniu kolejnych może okazać się nieograniczona. Do tego dochodzą pytania farmaceuty – co panu/pani dolega? Jakie leki pan/ pani przyjmuje? Co już
pan/pani stosował/a w podobnym przypadku? Zdarza się więc, że jeden pacjent szukaniem porady zajmuje farmaceucie kilka a nawet kilkanaście minut. A potem odejdzie nic nie kupując. Lekarz może zakończyć wizytę pacjenta wypisując receptę, a nawet przypominając, że pod gabinetem jest kolejka. To on decyduje, kiedy pacjent wyjdzie z gabinetu. W aptece pacjent ma więcej swobody w dysponowaniu czasem farmaceuty. Jak sobie radzić w sytuacji, gdy trafiamy na kogoś, który ma wiele wątpliwości i pytań?
Najlepiej w sposób opisowy spokojny i dogłębny odpowiedzieć na jedno z nich, żeby poczuł się szanowany, traktowany poważnie. Na kolejne pytania odpowiadamy już w sposób bardziej ograniczony, tak, żeby zasygnalizować, że ta rozmowa nie może trwać w nieskończoność. Sztuka rozmawiania to umiejętność niezwykle cenna w tym zawodzie. Od niej przede wszystkim zależy czy pacjent będzie wracał po następne leki. To dlatego na szlifowanie sposobu rozmawiania, otwartości, empatii, należy położyć nacisk
przygotowując farmaceutę do zawodu podczas praktyk w aptece.
W dużym stopniu opierają się na obserwacji jak pracuje opiekun i inni farmaceuci pracują. Ale warto też znaleźć czas na  rozmowy o tym, jak rozmawiać z pacjentem. Pacjent w ciągu wizyty w aptece nie jest w stanie zweryfikować, jak skuteczne są specyfiki, które mu farmaceuta proponuje. Ale na pewno oceni to, w jaki sposób został w aptece potraktowany.

Co na pękniętą piętę?
Na studiach uczy się robienia lekarstw, wzorów chemicznych, anatomii i fizjologii człowieka ale leki adept farmakologii zna głównie od strony ich składników i nazw łacińskich. Ogromnym problemem jest opanowanie nazw leków recepturowych.  Praktyki w aptece to pierwsza okazja, żeby wyrobić nawyk czytania składników leków. Uświadomienia przyszłemu farmaceucie, że jego zawód to stałe doszkalanie się. Nigdy niekończące się tkwienie po uszy w nowościach, bo wciąż pojawiają się nowe leki i trzeba
nadążyć za zmianami. Co więcej wiele towarów w aptece wykracza poza ramy leków. Na własną rękę farmaceuta doszkala się w dziedzinie kosmetologii, dietetyki, medycynie ratunkowej. Musi znać się na kremach, które sprzedaje, wiedzieć jaki plaster zaproponować na pękniętą piętę a jaki na odleżyny, jaki preparat zaproponować osobie, która rzuca palenie, znać się na butelkach i smoczkach dla niemowląt i wiedzieć jaki rodzaj pieluchomajtek proponować komuś, kto opiekuje się obłożnie chorym starszym
człowiekiem. Kiedy w aptece nie ma pacjentów, opiekun praktyk może wykorzystać ten czas, żeby przekazać swoją wiedzę i podejście do leków – wspólnie z przyszłym farmaceutą czytać składniki leków, zdradzić, które z nich radzi stosować najczęściej, które są sprawdzone od lat a które to dopiero modne nowości na rynku.

Jak „ugryźć” technika?
W aptece po raz pierwszy adept farmacji przymierzy się do współpracy z technikiem farmacji. Powinien rozumieć, że technicy nie są kimś gorszym, że ten zawód nie powstał po to, żeby magistra zastępować, wyręczać, ale żeby mu pomagać. W wielu aptekach jest podział –  technik zajmuje się sporządzaniem leków recepturowych I zajęć związanych z towarem, a magister wydawaniem leków i udzielaniem porad pacjentom. Ale zdarza się też, że wszyscy pracują razem wymieniając się obowiązkami. Technik
nie może wydawać ani sporządzać leków zawierających substancje silnie działające, odurzające i psychotropowe. Jednak technik o dużym stażu ma dużo większą wiedzę od początkującego magistra. Warto uświadomić adeptowi farmacji, że od techników można się w kwestii robieni leków wiele nauczyć, że warto ich prosić o radę i pomoc.

Zdarzyła się pomyłka. Co robić?
Ważne jest też nauczenie szacunku do recepty. Wytrawny farmaceuta wydając lek patrzy na nią mniej wiecej 10 razy. Po raz pierwszy jak ją dostaje, potem idąc do półki, kilka razy szukając leku, porównując nazwę leku z nazwą na recepcie, po powrocie z lekiem I receptą do lady, i jeszcze raz rzuca okiem tuż przed oddaniem leku w rece pacjenta.
Praca w aptece to odpowiedzialność za zdrowie i życie pacjenta ale jak wszędzie i tu zdarzają się pomyłki. Tego, jak reagować w takiej sytuacji, nie można nauczyć się na studiach. Adeptowi farmacji trzeba uświadomić, że jeśli odkryje, że on lub ktoś inny z personelu popełnił błąd przy wydawaniu leków, trzeba natychmiast reagować. Takiej sytuacji nie można przemilczeć, zamieść pod dywan. Trzeba zająć się szukaniem kontaktu do pacjenta na podstawie recepty, na której jest jego pesel adres,
pieczątka lekarza. Te dane pomogą go znaleźć.   O pomyłce należy go powiadomić najszybciej jak to możliwe.  W takiej sytuacji nieuniknione jest pojechanie do niego, przeproszenie, wyjaśnienie  sytuacji i wymienienie leku. Choć takie wydarzenie jest stresujące, wszystko powinno odbywać się w przyjaznej atmosferze. Nikt nie jest nieomylny.

Pierwsze wrażenie
Nasz mózg działa tak, że błyskawicznie oceniamy ludzi, z którymi pierwszy raz się stykamy. Niestety często po pozorach – sposobie ubrania, uczesaniu, języku ciała, po tym w jaki sposób się do nas odnoszą. Bardzo ważne jest to, żeby pacjent wchodząc do apteki poczuł się w niej najważniejszy i bezpieczny. W sklepach często stykamy się ze sprzedawcami, którzy prowadzą między sobą rozmowy o prywatnych sprawach. Ten irytujący zwyczaj nie powinien mieć miejsca w aptece. Jeśli w drzwiach
pojawia się pacjent, zawieszamy takie rozmowy w pół słowa, nawet jeśli wątek rozmowy jest dla nas wyjątkowo interesujący.
Podczas udzielania porady mówimy spokojnie, jasno, przygaszonym głosem o ile to możliwe. Wiadomo, ze wyjątek robi się dla osób starszych, które mają kłopot ze słuchem. Adeptów farmacji należy uczyć indywidualnego podejścia do pacjenta.
Ważne jest nie tylko jak się zachowuje farmaceuta ale też i jego wygląd. Teoretycznie powinien być skromny, schludny, zadbany, uśmiechnięty, zawsze wypoczęty.
Czego najczęściej nie wolno farmaceutom? Nosić tipsy, malować paznokci na krzykliwe kolory, nosić sztucznej biżuterii, rozpuszczać włosów, robić ostry makijaż, chodzić w rozpiętym fartuchu, nosić zarost na twarzy, czesać się w ekstrawagancki sposób, mieć tatuaż w widocznym miejscu. Na studiach nie ma zajęć ze stylizacji aptecznej, na kwestie wyglądu też warto zwrócić uwagę.

Czy jest z nami farmaceuta?
Praca farmaceuty do praca, która nie kończy się na ośmiu godzinach spędzanych w aptece. to kolejna rzecz, którą warto podzielić się z adeptem farmacji. Zajęcie jest absorbujące nie tylko dlatego, ze często po godzinach trzeba poświęcać swój czas na douczanie się. Farmaceuta bez przerwy styka się z sytuacjami, w których oczekuje się od niego porad, dzielenia się swoją wiedzą. Świetnie opisuje to farmaceutka prowadząca bloga Euceryna, subiektwnie o zdrowiu, urodzie i życiu w aptece sprzed i zza
szklanej szyby: „W wielu zawodach jest tak, że uprawia się go 8 h dziennie, od 8.00 do 16.00. Następnie zamyka drzwi I ma się luz. U farmaceuty tego nie ma. My pracujemy całą dobę. Wiele znajomych dzwoni po poradę, czasem na serio, w dziwnych porach. Mam to szczęście, że mam charakter tyczki pomocniczki. Lubię pomagać i robię to chętnie (co mam nadzieję widać na blogu :)). Nie przeszkadzają mi takie rozmowy nocą. Dlatego też to normalne, że na imprezach
mam 2 torebki, z czego jedna to super wyposażona we wszystko podręczna apteczka. Każdy wie, że jak na weselu kogoś coś zaboli, albo ma niestrawność, przyjdzie do mnie i coś tam dostanie, no bo ja mam. Bo muszę mieć. Obciach nie mieć. Tak samo w górach, na urlopie i w barze na piwku. Normalnie zachowuję się chwilami jak dilerka”.

Fitness na zapleczu
Choć praca w aptece kojarzy się z zajęciem sterylnym, spokojnym, ona ma też drugie oblicze. Zdarza się, że na zapleczu to ciężkie, fizycznie bardzo wyczerpujące zajęcie. Kto już ma za sobą pierwsze przyjmowanie dostawy wie, że nie obejdzie się bez dźwigania kartonów, pudeł i skrzynek. W ten aspekt pracy też przyszły farmaceuta jest wprowadzany dopiero w aptece. Co więcej często to jemu zleca się noszenie, rozpakowywanie ciężkich paczek i układanie lekarstw na półkach. Praktykant nie powinien
być traktowany jak darmowa siła robocza i używany do ciężkich zajęć. Na takie traktowanie zresztą praktykanci często narzekają. Jeśli pojawia się dostawa, ktoś z personelu też powinien przy niej pomagać. Praca w aptece to praca zespołowa. Budowanie dobrych, przyjacielskich relacji między sobą to podstawa do tworzenia w aptece dobrej atmosfery. A do miejsca, w którym ludzie ze soba współpracują, szanują się nawzajem, słuchają, pracuje się komfortowo. Wchodzac do apteki, czuje się atmosferę,
jaki tworzy jej zespół.

 



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas