Jak opłakać trudne dzieciństwo. „Lepiej pożegnać się z nadzieją, że rodzic, który krzywdził się zmieni”

20 mar Jak opłakać trudne dzieciństwo. „Lepiej pożegnać się z nadzieją, że rodzic, który krzywdził się zmieni”

Dorosłe dzieci w pewnym momencie zbierają się na odwagę i przypominają rodzicom o krzywdach, których doznały w dzieciństwie. Marzą, że usłyszą: „Kocham cię takiego, jaki jesteś”. Szanse na to są nikłe – mówi psychoterapeutka Ewa Chalimoniuk. I radzi: spróbuj zrozumieć swojego rodzica. Nie oczekuj, że przyzna się do winy. A jeśli trzeba, odejdź.

Co takiego sprawia, że dorośli ludzie zrywają kontakt ze swoimi rodzicami?

– Najczęściej decydują się na to osoby z rodzin dysfunkcyjnych, wobec których dochodziło do emocjonalnych, fizycznych albo seksualnych nadużyć. Ale też ludzie, którzy czują się nieprzyjmowani przez rodziców takimi, jacy są – bo na przykład nie chodzą do kościoła albo mają inną orientację seksualną. To są również ci, których rodzice w ogóle nie widzieli.

Jak to?

– Miałam pacjentkę, której matka nigdy „nie pamiętała”, ile ona ma lat, „nie wiedziała”, co studiuje, i za każdym razem, kiedy się z nią widziała, stawiała na stół mięso, chociaż córka była wegetarianką. Nic się nie zmieniło, kiedy pacjentka miała lat sześćdziesiąt, a jej matka – osiemdziesiąt pięć. Matka nigdy nie była zainteresowana tym, żeby kochać, tylko wyłącznie tym, żeby ją kochano.

Zresztą takie dzieci potem w dorosłym życiu często doświadczają powtórnego, a nawet wielokrotnego odrzucenia przez rodziców.

Jak takie powtórne odrzucenie wygląda?

– Na przykład ludzie ci w pewnym momencie zbierają się na odwagę i przypominają rodzicom o krzywdach, których doznali w dzieciństwie, albo upominają się o szacunek dla swoich wyborów. Liczą na to, że ich krzywda zostanie w końcu uznana, że zostaną przez tych rodziców wreszcie przyjęci – ze swoim żalem, złością, poczuciem opuszczenia. Im już nie chodzi o słowo „przepraszam”, ale o akceptację…

Czytaj więcej



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas