Gdyby psychiatria była sexy…

11 kw. Gdyby psychiatria była sexy…

Zuzanna Opolska: Panie Profesorze wielu moich znajomych otwarcie mówi o psychoterapii, ale nikt nie przyznaje się do wizyt u psychiatry.

Prof. Bartosz Łoza: Władza robi świetny interes na tym, że ludzie wstydzą się pójść do psychiatry. Nie trzeba inwestować w psychiatrię, bo ludziom nawet nie przejdzie przez gardło „to słowo”. W rezultacie, psychiatria instytucjonalna skurczyła się do podupadających placówek interwencyjnych. Zupełnie zapomniano, że psychiatria ma przede wszystkim pomagać w powrocie na drogę rozwoju. Fałszywy jest sam dylemat, „do psychiatry czy do psychoterapeuty?” Idąc do psychoterapeuty, z założeniem uniknięcia psychiatry, nie zyska się zbyt wiele. W taką postawę wpisuje się unikanie rzeczywistości. Po pierwsze, trzeba na pewno spotkać się z psychiatrą i uzyskać diagnozę. Zresztą każdy psychiatra, poza wiedzą medyczną, ma też przeszkolenie psychoterapeutyczne.

Czyli korzystając np. z pomocy coachów w przypadku depresji lub wypalenia zawodowego wyrzucamy pieniądze w błoto?

Ani tak, ani nie. Coaching to pociągający kierunek, w którym bycie z drugą osobą łączy się ze swoistym „przekazem energetycznym”. Jednak dalej może być już gorzej. Coaching jest niestabilny, dopiero się rozwija i proponuje zarówno ciekawe metody pracy, jak i metody ryzykowne. Coaching między innymi odwołuje się do modelowania, co jest dość pierwotnym oddziaływaniem, w którym po prostu przyjmuje się atrakcyjny wzorzec, nie dyskutując nad jego trafnością. Część coachingu to po prostu rozbudowane poradnictwo zawodowe, nowoczesny HR, część to nieortodoksyjna psychoterapia, a część to przewodnictwo duchowe, rozwój osobisty. Przewodnik duchowy może nas powieść na manowce.

Coraz częściej mówi się o „treningu uważności – mindfulness” jako sposobie leczenia depresji nawracającej. Co Pan o tym myśli?

Uważność to kolejna, modna teoria psychoterapeutyczna. Obecnie słabnie zainteresowanie coachingiem, a wzrasta uważnością. To oczywiście coś, co już jakoś znamy, czyli np. siłę medytacji, jednak uważność jest bardziej atrakcyjna od medytacji przez swoją aktywność i towarzyszące jej szersze, kompleksowe przeżywanie świata. Uważność naprawia nieco nudnawe praktyki czystej medytacji, czy monotonię ruchów „slow life”. Można być równocześnie uważnym i aktywnym. Zagrożeniem jest natomiast ideologia, która gdzieś majaczy w tle. Tam gdzie zaczyna się ideologia i ocenianie ludzi, tam kończy się psychoterapia.

Na depresję choruje 350 mln ludzi na świecie, w tym 1,5 mln Polaków. Cytując Pana „kiedyś nagrodą za długość życia była choroba Alzheimera, a dzisiaj przewlekłe i nawrotowe stany depresyjne”. Każdy z nas jest potencjalnym pacjentem?

Warto przyjąć taką hipotezę, bo otwiera ona drogę do kolejnego pytania: jak temu zapobiec? Wygląda na to, że zasoby wyrównanego nastroju i energii życiowej wyczerpują się szybciej, niż potrafimy je odtwarzać. Długość życia, jego intensywność i styl odgrywają w tym podstawową rolę. Ponieważ nie wierzę, że wyrzucimy kiedyś smartfony i internet, należy uczyć się jak mądrze inwestować w emocje, tak by „energia” powracała do nas w najlepszej postaci – dających wsparcie związków społecznych.

 

 

Czytaj więcej



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas