Bycie miłym to przekleństwo. Jak nauczyć się mówić „nie”?

0003ZKIZIC6W3N3G-C116-F4

24 maj Bycie miłym to przekleństwo. Jak nauczyć się mówić „nie”?

Nawet co piąta osoba nie umie zachować równowagi między własnymi potrzebami, a oczekiwaniami innych. Na szczęście są sposoby, by nauczyć się mówić „nie” – mówi brytyjska psycholog Jacqui Marson, autorka bestsellera „Bycie miłym to przekleństwo”.

NEWSWEEK: Co to jest „przekleństwo bycia miłym”?

JACQUI MARSON: Jeśli zawsze cudze potrzeby są dla ciebie ważniejsze niż własne i przeraża cię perspektywa zostawienia ludzi bez pomocy, to najprawdopodobniej dotknęło cię to przekleństwo. Takie osoby tkwią w pułapce oczekiwań innych ludzi, że zawsze zachowają się w określony sposób: będą pracowite, pomocne, uprzejme, troskliwe, współczujące itp. A cena nieustannego „bycia miłym” bywa wysoka. Uleganie innym na każdym kroku może zaburzyć zdrowie, szczęście i negatywnie rzutować na związki. Każdy z nas czasem robi rzeczy, na które nie ma ochoty, ale jeśli ktoś czuje, że zbyt często chciałby odmówić, ale nie umie wykrztusić słowa „nie”, to najpewniej cierpi z powodu przekleństwa bycia miłym.

NEWSWEEK: Gdzie jest granica między zdrową empatią, a patologiczną uległością?

JACQUI MARSON: Empatia to wartościowa rzecz, ale trzeba wsłuchiwać się także w swoje własne potrzeby i nieraz stawiać je na pierwszym miejscu. Osoby „przeklęte” mają zapewne wspaniały zestaw umiejętności społecznych, ale powinny być w stanie swobodnie z nich korzystać. Jeśli nie umieją mówić „nie”, ich „tak” przestaje cokolwiek znaczyć.

Pielęgniarka paliatywna Bronnie Ware w książce „Czego żałują umierający” przedstawia listę tytułowych żalów. Na szczycie było zdanie „Żałuję, że nie miałem odwagi przeżyć życia po swojemu, a żyłem tak, by spełniać oczekiwania innych”, a na trzecim miejscu „Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać swoich uczuć i tłumiłem je przed światem, by przypodobać się innym”.

NEWSWEEK: Z czego wynika przekleństwo bycia miłym?

JACQUI MARSON: Oczywiście z potrzeby unikania gniewu i konfrontacji a zyskiwania aprobaty. Często są to dwie strony tego samego medalu. Źródła tkwią najczęściej w dzieciństwie, na przykład w strachu przed złością nauczyciela czy rodzica. Tamte mechanizmy rozwinęliśmy, bo chroniły nas, gdy byliśmy bezbronnymi dziećmi, ale nie zdają egzaminu u dojrzałych ludzi.



Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas