Boże Narodzenie: historia niepewności i przezwyciężonego lęku

Lęk

23 gru Boże Narodzenie: historia niepewności i przezwyciężonego lęku

„Czekamy na kogoś, kto kiedyś przyjdzie w chwale. Nie zauważamy, że On przychodzi już teraz, niepostrzeżenie. Wyjrzyj przez okno. Może On stoi dziś u twoich drzwi i czeka na talerz ciepłej zupy” – o świętach pisze Wojciech Żmudziński SJ

Autor: Wojciech Żmudziński SJ

Narodzinom Zbawiciela opisanym w Ewangelii towarzyszy niepewność i lęk. Maryja znajduje się w trudnym położeniu samotnej matki. Józef przeżywa rozterki nie wiedząc co uczynić z narzeczoną w ciąży.

Dopiero aniołowie uspokajają dwójkę młodych ludzi, którzy znaleźli się w tarapatach: nie lękajcie się! W dalszej części tej opowieści jedynie aniołowie nadają wydarzeniu wyjątkowości i splendoru wołając: radość wielka, znak! Nie bójcie się! – mówią do pasterzy. A czego mieliby się bać? Władza polityczna nad światem należała wówczas do imperatora Augusta, który uważał się za gwaranta pokoju i dobroczyńcę narodów. Na ziemi panował pokój.

Czy panował on również w sercach Józefa i Maryi? Jeśli wierzymy, że ich historia nie jest jedną z wielu bajek na dobranoc, to z pewnością targały nimi wątpliwości. Byli przecież tylko ludźmi. Gdy udawali się w podróż do Betlejem na spis ludności, byli zdani na siebie. Szukali wsparcia, zrozumienia, pomocy.

Jesteśmy zajęci sobą

Czytając słowa „bo nie było dla nich miejsca w gospodzie” zwróćmy uwagę na postać  właściciela gospody, który nie przyjął Maryi i Józefa pod swój dach. Jako pierwszy z ludzi przegapił okazję uczestniczenia w wielkim wydarzeniu. Jako pierwszy przegapił Boże Narodzenie. Nie wydarzyło się ono w jego domu, a przecież mogło. To nie tylko hotel był zajęty lecz sam właściciel był zajęty swoim biznesem, zajęty był sobą.

Gdy Jezus przyszedł na świat przedsiębiorcy troszczyli się o swoją działalność, o swoje sklepy i hotele. Również dzisiaj zajmujemy się za bardzo sobą. Zarabiamy i wydajemy. Martwimy się, by starczyło na mieszkanie i wyżywienie. Nawet nie przychodzi nam do głowy, by obcą osobę przyjąć pod swój dach. Boimy się. Nie mamy czasu. Zapomnieliśmy w naszym zabieganiu, że otwierając drzwi naszego domu osobom strudzonym i potrzebującym, nadajemy naszemu życiu głębszy sens. Wciąż jest w Polsce wiele zamkniętych domów w Boże Narodzenie. A jeśli ktoś znajdujący się w tarapatach dzwoni do naszych drzwi, odsyłamy go do opieki społecznej. Ciepło naszego domu jest tylko dla nas. Boimy się, aby ktoś nie zakłócił nam spokoju.

Pułapka religijnych obrzędów

Przed dwoma tysiącami lat ludzie religijni byli bardzo zajęci wyznawaniem religii, uczestniczeniem w religijnych obrzędach i przestrzeganiem świętych nakazów. Nikt nie interesował się jakimiś przybyszami stojącymi w kolejce, by dopełnić obowiązku wynikającego ze spisu ludności. Religia była ważniejsza niż zajmowanie się obcą kobietą w ciąży. Troszczyli się o własną czystość i nieskazitelność wobec Bożego Prawa. Cóż za paradoks! Najważniejsze było, i jest dotąd dla niektórych katolików, żeby nie narazić się Bogu, nie zapomnieć o modlitwie, nie złamać przykazania. Warto zapytać samych siebie, gdzie w tym wszystkim jest Bóg i czy zajęci odmawianiem modlitw, nie tracimy okazji do spotkania Chrystusa w człowieku potrzebującym naszej pomocy? Religia stała się dla niektórych zestawem obrzędów niewiele mających wspólnego z relacjami. Stała się ucieczką od problemów, usprawiedliwieniem naszej obojętności i upoważnieniem do oceniania innych.

Pustka i powierzchowność

Gdy Jezus przychodził na świat poganie byli zajęci oddawaniem czci różnym bożkom. Mimo że dzisiaj poganie podają się często za katolików, to ich logika jest taka sama jak dawniej: łatwy pieniądz, seks bez zobowiązań, władza bez odpowiedzialności, płytkie i skostniałe ideologie oraz religijność sprowadzona do obrzędów, a wszystko po to, by zaspokoić własne żądze, by zapewnić sobie przyjemne i wygodne życie, puste i powierzchowne, karmione sensacjami i tragediami innych ludzi. Otwarcie drzwi obcym ludziom, otwarcie ramion w obliczu nieznajomych, wydaje się być dla wielu ludzi brakiem rozsądku. Zbyt wielu zamyka się na trudną, wymagającą miłość i pokłada nadzieję w tym co łatwe i ulotne. Zamiast widzieć okazje, lękają się zagrożeń. Zamiast dostrzec w drugiej osobie Chrystusa, widzą tylko siebie i swoje poglądy. Dla nich Boże Narodzenie jest jedynie świętowaniem ich własnych poglądów.

Pragnienie świętego spokoju

Kolejna grupa ludzi, którzy za czasów Józefa i Maryi przegapili Boże Narodzenie, to osoby, które miały poukładane życie i nie potrzebowały Mesjasza. On by im jedynie pokrzyżował życiowe plany. Taką osobą był Herod – zorganizowany, samowystarczalny, dobrze ustawiony… Dzisiaj mając poukładane życie, nie chcemy, aby nas ktoś niepokoił, szczególnie w Święta Bożego Narodzenia. Pragniemy jedynie spokojnych, radosnych świąt, czego zresztą życzymy sobie nawzajem w wysyłanych kartkach z malunkiem choinki przyozdobionej bombkami. Gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Czy nie czeka zziębnięty na dworze? Czy nie woła głosem dziecka: zostaw wszystko, co masz i zrezygnuj ze swoich stabilnych planów na życie. Ilu dzisiaj słyszy ten głos? Ilu się lęka, że go usłyszy?

Bóg nie spełnia moich oczekiwań

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o mieszkańcach Nazaretu, którzy przegapili Boże Narodzenie, bo oczekiwali przybysza z nieba a nie sąsiada. Myśleli, że Mesjasz przyjdzie na sposób wyjątkowy wśród triumfu wszystkich świętych. Nie spodziewali się, że będzie ich sąsiadem, bratem, współpracownikiem, kolegą z piaskownicy ich dzieci… Został wyrzucony z Nazaretu, bo nie spełniał oczekiwań współczesnych mu ludzi. Stereotypy jakimi żyli, przesłoniły im oczy. Podobnie dzieje się dzisiaj. Czekamy na kogoś, kto kiedyś przyjdzie w chwale. Nie zauważamy, że On przychodzi już teraz, niepostrzeżenie. Wyjrzyj przez okno. Może On stoi dziś u twoich drzwi i czeka na talerz ciepłej zupy. Może czeka na ciebie głodny i spragniony na przystanku autobusowym. A może jest nim twoja córka, twoja żona, hałaśliwy sąsiad, albo krewny, któremu jest ci ciężko wybaczyć. Nie przegap Bożego Narodzenia.

Wojciech Żmudziński SJ

Udostępnij:


Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas