Andrew Solomon: Depresja nasz wspólny problem (film)

03 mar Andrew Solomon: Depresja nasz wspólny problem (film)

„Czułam – przez Mózg przechodził Pogrzeb – minuta po minucie Kondukt szedł – szedł – i deptał we mnie Butami zdolności czucia – gdy wszyscy Żałobnicy siedli – monotonne egzekwie załomotały bębnem – Umysł zaczął mi w końcu drętwieć – słyszałam – jak podnoszą Skrzynię – skrzypią ich Ołowiane Buty – Tu rozdzwoniła się Przestrzeń, jakby Niebiosa były Dzwonem – Uchem – całe Istnienie –a ja i Cisza – porzuconym w klęsce – samotnym Plemieniem – a wtedy – Deska w dnie Rozumu trzasnęła – zaczęłam spadać – tłukąc się o krawędzie Światów – aż je przestałam poznawać -„.

Depresję poznajemy przez metafory. Emily Dickinson odmalowała je słowem, Goya – obrazem. W dużej części cel sztuki to opis takich symbolicznych stanów.

Zawsze sądziłem, że jestem twardy, taki, co to mógłby przetrwać obóz koncentracyjny.

W 1991 roku doznałem serii strat. Zmarła mi matka, zakończył się mój związek, powróciłem do Stanów Zjednoczonych po kilkuletnim pobycie za granicą i przebrnąłem przez te doświadczenia niewzruszony.

Jednak trzy lata później, zacząłem tracić zainteresowanie niemal wszystkim. Nie chciałem robić nic, co kiedyś lubiłem, i nie wiedziałem dlaczego. Przeciwieństwem depresji nie jest szczęście, ale witalność, i to właśnie ona zdawała się mnie wówczas opuszczać. Każde zajęcie wydawało się zbyt nużące.Wracałem do domu i widząc mrugającą lampkę na automatycznej sekretarce, zamiast cieszyć się z wieści od przyjaciół, myślałem: „Do tylu osób muszę oddzwonić”. Nadchodził czas zjeść obiad, ale wtedy myślałem, że musiałbym wyjąć produkty, ułożyć na talerzu, kroić je, przeżuwać, połykać i każda czynność jawiła mi się niczym stacja drogi krzyżowej.

Udostępnij:


Udostępnij:

Zapraszamy do współpracy. Napisz do nas